Topolska: Słabe ogniwa prezydenckiego projektu

Karolina Topolska
Karolina TopolskaDGP / Wojtek Gorski
14 stycznia 2015

Najłatwiej oszczędza się na najsłabszych, szczególnie jeśli w planach są dodatkowe wydatki. Przedstawiony w zeszłym tygodniu prezydencki projekt zmian w kodeksie wyborczym w założeniu ma szczytne cele: wybory będą bardziej przejrzyste, fałszerstwa znikną m.in. dzięki nagrywaniu liczenia głosów przez mężów zaufania, a wyborcy zachęceni imiennymi listami od wójtów pójdą tłumnie do urn. Tyle że nie będzie wśród nich niewidomych i niedowidzących, którym projekt zabiera możliwość głosowania przy użyciu nakładek w alfabecie Braille’a.

W jego uzasadnieniu wskazano, że nie spełniły one swojej funkcji, bo zainteresowanych takim sposobem głosowania w 2010 r. było zaledwie ok. 800 osób w całym kraju. Na dodatek z powodu ich wprowadzenia koszty wyborów wzrosły o ponad 50 mln zł. Niestety, taka decyzja ogranicza czynne prawo wyborcze osób niewidomych. W przypadku zlikwidowania nakładek będą one musiały głosować przez pełnomocników albo zrezygnować z udziału w wyborach. Na pewno nie spodoba się to rzecznikowi praw obywatelskich i organizacjom walczącym o prawa człowieka i obywatela. Warto więc byłoby wrócić do pierwotnej regulacji kodeksu, która przewidywała możliwość takiego głosowania tylko po wcześniejszym zgłoszeniu takiego zamiaru wójtowi.

Pozostało 61% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.