Autopromocja

Informatyka śledcza czasem przypomina akcje filmowego agenta Jamesa Bonda

Tomasz Dyrda
Tomasz Dyrda Fot. ArchiwumDGP
29 maja 2010

Dochodzenie wewnętrzne? Pierwsze skojarzenie to nudni księgowi, audytorzy ze smutnymi minami. Tymczasem informatyka śledcza czasem przypomina akcje filmowego agenta Jamesa Bonda.

„Podjechali pod budynek, zegar w lobby pokazywał 0: 14. Biurowiec był opustoszały, pracowały jedynie ekipy sprzątające. Ich przewodnik znał rozkład pomieszczeń, od lat odpowiadał za bezpieczeństwo pieniędzy klientów swojego banku. Weszli do jednego z pokojów. Przewodnik wskazał swoim towarzyszom leżące na biurku komputery. Były przypięte linką do stołu, ale on miał ze sobą zapasowe klucze do wszystkich linek w firmie. Po dwóch minutach laptopy były już odpięte. Przeszli do drugiego pokoju. Sytuacja powtórzyła się, ale tym razem wzięli jeden komputer. Przeszli w trójkę kilkanaście metrów do sali konferencyjnej. Przewodnik starannie zasłonił żaluzje w oknach i przekręcił blokadę w drzwiach. Nie chciał niespodziewanej wizyty nikogo z ochrony banku. Goście wprawnymi ruchami rozkręcili laptopy, rozpoczęło się kopiowanie dysków. – Do piątej rano musicie skończyć – powiedział”.

Wbrew pozorom, jest to legalne działanie firmy prowadzącej śledztwo wewnętrzne w banku. Służba ochrony banku dostała anonimową informację o trzech wysoko postawionych menedżerach placówki, którzy mogą działać w zmowie i defraudować pieniądze klientów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.