Dochodzenie wewnętrzne? Pierwsze skojarzenie to nudni księgowi, audytorzy ze smutnymi minami. Tymczasem informatyka śledcza czasem przypomina akcje filmowego agenta Jamesa Bonda.
„Podjechali pod budynek, zegar w lobby pokazywał 0: 14. Biurowiec był opustoszały, pracowały jedynie ekipy sprzątające. Ich przewodnik znał rozkład pomieszczeń, od lat odpowiadał za bezpieczeństwo pieniędzy klientów swojego banku. Weszli do jednego z pokojów. Przewodnik wskazał swoim towarzyszom leżące na biurku komputery. Były przypięte linką do stołu, ale on miał ze sobą zapasowe klucze do wszystkich linek w firmie. Po dwóch minutach laptopy były już odpięte. Przeszli do drugiego pokoju. Sytuacja powtórzyła się, ale tym razem wzięli jeden komputer. Przeszli w trójkę kilkanaście metrów do sali konferencyjnej. Przewodnik starannie zasłonił żaluzje w oknach i przekręcił blokadę w drzwiach. Nie chciał niespodziewanej wizyty nikogo z ochrony banku. Goście wprawnymi ruchami rozkręcili laptopy, rozpoczęło się kopiowanie dysków. – Do piątej rano musicie skończyć – powiedział”.
Wbrew pozorom, jest to legalne działanie firmy prowadzącej śledztwo wewnętrzne w banku. Służba ochrony banku dostała anonimową informację o trzech wysoko postawionych menedżerach placówki, którzy mogą działać w zmowie i defraudować pieniądze klientów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.