Zdaniem referendarzy sądowych obowiązkowe rozpoznanie sprawy przez referendarza, zanim trafi ona do sądu, mogłoby zakończyć wiele sporów już na tym etapie i zmniejszyć zaległości w sądach. Prawnicy wskazują jednak, że referendarze nie mają wystarczających kompetencji, żeby zastępować sąd.
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Referendarzy Sądowych wystąpiło do Ministerstwa Sprawiedliwości z propozycją tzw. przedsądu referendarskiego. Zgodnie z projektem droga sądowa byłaby dopuszczalna dopiero po wcześniejszym wyczerpaniu postępowania przed referendarzem. Przedsąd dążyłby zasadniczo do zakończenia sprawy ugodą stron. Gdyby nie doszły one do porozumienia, referendarz mógłby wydać merytoryczne orzeczenie wraz z uzasadnieniem, w którym dokładnie zreferowałby sprawę sądowi. Jak uzasadnia Grzegorz Karcz - referendarz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie i pomysłodawca projektu - przedsąd nie jest żadną nową instancją, a jego istota polega na uniknięciu konieczności oddania sprawy do sądu.
- Ma być bardziej nastawiony na rozpoznanie sprawy i wypracowanie rozwiązania niż władcze rozstrzygnięcie. W pełni respektuje kontradyktoryjność, tyle że w oparciu o prostotę postępowania, bo rezygnuje np. z prekluzji dowodowej w sprawach gospodarczych czy dopuszcza w większym zakresie dowody z opinii prywatnych - mówi Grzegorz Karcz.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.