Urzędniczy młyn do prawa: O młynku, który czasem zostaje ekspresem

Zbigniew Ziobro
Nie chodzi wcale o Zbigniewa Ziobrę. Tak samo było za Borysa Budki czy Cezarego Grabarczyka. Na co dowodem jest zresztą fakt, że elektronizacja relacji pomiędzy przedsiębiorcami a sądem rejestrowym była planowana jeszcze za rządów PO–PSLPAP / Radek Pietruszka
20 czerwca 2017

Najpierw jest wielki szum: konferencje prasowe, reportaże w mediach, zapowiedzi wielkich zmian w prawie, żeby ulżyć ludziom. Potem projekty – nawet bardzo potrzebnych – ustaw lądują w szufladach. Czy musimy albo uchwalać prawo ad hoc, albo w niekończących się procedurach? Nie ma nic pomiędzy?

Kiedy zapytać chłopca, kim chce zostać w przyszłości, pewnie odpowie, że np. strażakiem. To samo dziecko po tygodniu chce być już policjantem, a po dwóch kierowcą śmieciarki. O swych planach sprzed kwartału już wcale nie pamięta. Tak samo jest z urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości. Od ludzi z resortu Zbigniewa Ziobry słyszymy raz za razem, że zmienione zostanie jedno, wprowadzone drugie, poprawione trzecie... Wszystko na już, bo nie można czekać. Po pół roku ci sami urzędnicy zapytani o losy projektu, który miał być przeprowadzony natychmiast, drapią się po głowie i nieśmiało mówią: rzeczywiście coś takiego było, trzeba sprawdzić, dlaczego utknęło.

Pozostało 92% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.