"Ustawa inwigilacyjna" nie jest taka zła. PiS jedynie goni unijny poziom

internet, komputer, sieć, IT
Nowelizacja to więcej inwigilacji w oparciu o dane internetowe i, jednocześnie, mniejsza możliwość kontroli służb przez sąd - alarmują eksperci ShutterStock
22 stycznia 2016

Szkicowy rysunek smartfona, pęknięta szybka, za którą czai się niewyraźna, mroczna sylwetka, a wszystko to opatrzone hasłem: „Wygoń policjanta ze swojego telefonu”. To jedna z bardziej umiarkowanych reakcji internetu na znowelizowaną przez parlamentarną większość Prawa i Sprawiedliwości ustawę o policji – nazywaną też „ustawą inwigilacyjną”.

2435708-i02-2016-014-000001100.jpg
Jakub Dymek, członek zespołu „Krytyki Politycznej”

Inne komentarze były dużo mniej subtelne – a wśród nich nierzadko zdarzały się odwołania do totalitaryzmu i ciągnących się za nimi cieni: nie tylko w gruncie rzeczy swojskiego policjanta, ale i ubeka, kagiebowca, agenta Stasi. I nawet jeśli część z tych obaw jest karykaturalna, to stojąca za nimi emocja ma swoje uzasadnienie. W polskich realiach propozycje poszerzania zakresu uprawnień służb specjalnych, policji i aparatu sprawiedliwości zazwyczaj nie spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem, a doświadczenie historyczne – straszenie „Rokiem 1984” Orwella w XXI wieku nie wzięło się znikąd! – jest tylko jednym z wielu czynników. A powodów do obaw tu i teraz nie brakuje.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.