Szkicowy rysunek smartfona, pęknięta szybka, za którą czai się niewyraźna, mroczna sylwetka, a wszystko to opatrzone hasłem: „Wygoń policjanta ze swojego telefonu”. To jedna z bardziej umiarkowanych reakcji internetu na znowelizowaną przez parlamentarną większość Prawa i Sprawiedliwości ustawę o policji – nazywaną też „ustawą inwigilacyjną”.
Inne komentarze były dużo mniej subtelne – a wśród nich nierzadko zdarzały się odwołania do totalitaryzmu i ciągnących się za nimi cieni: nie tylko w gruncie rzeczy swojskiego policjanta, ale i ubeka, kagiebowca, agenta Stasi. I nawet jeśli część z tych obaw jest karykaturalna, to stojąca za nimi emocja ma swoje uzasadnienie. W polskich realiach propozycje poszerzania zakresu uprawnień służb specjalnych, policji i aparatu sprawiedliwości zazwyczaj nie spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem, a doświadczenie historyczne – straszenie „Rokiem 1984” Orwella w XXI wieku nie wzięło się znikąd! – jest tylko jednym z wielu czynników. A powodów do obaw tu i teraz nie brakuje.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.