Wiadomo, że najlepiej rządziłoby się krajem, w którym nie ma obywateli. A jeśli już być muszą – niech możliwie jak najmniej przeszkadzają władzy. Niestety, dorobiliśmy się w Polsce stowarzyszeń obywatelskich, które poważnie traktują prawo i żądają równie poważnego traktowania od rządzących.
Co i rusz czegoś chcą. Powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, zamierzają wściubiać nos w e-maile urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na temat zmian legislacyjnych. Proszą o wgląd w umowy, jakie podpisała prezydent Warszawy, np. na analizę socjologiczną pikniku (zapłaciła za nią 4 tys. zł). Dopytują na jakich opiniach prezydent RP opierał się, podpisując zmianę ustawy o OFE, albo wręcz chcą znać przebieg posiedzeń Rady Ministrów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
