Autopromocja

Jarosław Gowin ministrem sprawiedliwości, czyli przygotujcie się na trzęsienie ziemi

18 listopada 2011

Jarosław Gowin jako szef resortu sprawiedliwości oznacza dla środowiska prawniczego jedno: spokojnie nie będzie

Donald Tusk potrafi zaskakiwać. Gdy na początku 2010 r. ogłosił, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich, obserwatorzy sceny politycznej długo nie potrafili rozszyfrować jego intencji. Teraz znów zaskoczył. Jarosław Gowin, jeden z jego największych adwersarzy wewnątrz Platformy, bez prawniczego wykształcenia, zostanie ministrem sprawiedliwości. Skąd ten pomysł? W trakcie prezentacji rządu Tusk pośrednio odpowiedział: „On ma w sobie gigantyczny zapał, ja bym to nawet nazwał pozytywną szajbą, jeśli chodzi o deregulację”. Dla adwokatów, radców, prokuratorów, sędziów to oznacza jedno – spokojnie już było.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma szczęścia. W ciągu ostatnich czterech lat aż trzykrotnie zmieniało się jego kierownictwo. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że sytuacja się ustabilizowała, a minister Krzysztof Kwiatkowski zostanie na kolejną kadencję, premier postanowił po raz kolejny zamieszać i na szefa resortu wyznaczył Jarosława Gowina.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.