Autopromocja

PGP nie gorsza od Poczty Polskiej. Liczby bronią nowego dostawcę korespondencji sądowej

list, koperta (fot. shutterstock.com)
Liczba odroczeń byłaby większa, gdyby nie dodatkowa praca sekretariatówShutterStock
31 marca 2014

Statystyki nie potwierdzają, żeby Polska Grupa Pocztowa poległa na przesyłkach sądowych i prokuratorskich.

1729960-poziom-odroczonych-rozpraw-w-2014.jpg
Poziom odroczonych rozpraw w 2014 r. podobny do roku ubiegłego

Poziom odraczanych spraw zarówno w styczniu, jak i lutym tego roku nie odbiega od tych, które spadły z wokandy w analogicznym okresie w roku ubiegłym. A więc wówczas, gdy doręczaniem korespondencji sądowej zajmowała się Poczta Polska. W niektórych przypadkach jest nawet nieznaczna poprawa.

Duże zmiany

Od początku 2014 r. za doręczanie przesyłek z sądów i prokuratur odpowiada Polska Grupa Pocztowa oraz InPost. Od tego też czasu nie milkną skargi na nowego operatora, któremu zarzuca się niedostateczne przygotowanie do świadczenia zleconych usług. W sprawę zaangażowała się zarówno Naczelna Rada Adwokacka, jak i Krajowa Izba Radców Prawnych. Drugi ze wskazanych samorządów prawniczych w wydanej pod koniec lutego uchwale wzywającej PGP do „bezzwłocznego i skutecznego podjęcia działań eliminujących wszelkie naganne praktyki przy realizacji doręczania korespondencji” podnosił, że oczekuje m.in.:

● systematycznych, codziennych doręczeń przesyłek sądowych w miejsce niedopuszczalnej i dezorganizującej pracę praktyki gromadzenia korespondencji kierowanej do jednego adresata i jej doręczania raz na kilka dni,

● prawidłowego awizowania przesyłek, zgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi, w tym pozostawiania zawiadomień o nadejściu przesyłki w skrytkach pocztowych,

● zaniechania praktyk doręczania przesyłek osobom nieuprawnionym.

Prawnicy wskazywali też, że problemy „wieku dziecięcego” nowego operatora i błędy z doręczeniami mogą odbić się na funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości – będzie bowiem dochodzić do odraczania rozpraw, o których strony zostały źle powiadomione. Pojawiły się również postulaty, by resort objął monitoringiem system doręczeń przesyłek sądowych. Z takim apelem wystąpiło m.in. Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych oraz Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”. Na reakcję nie trzeba było długo czekać.

Monitoring będzie

– W latach 2012 i 2013 r. Ministerstwo Sprawiedliwości z uwagi na brak sygnalizowania problemów przez sądy nie gromadziło danych dotyczących liczby odroczeń rozpraw spowodowanych nieprawidłowościami w doręczaniu wezwań. Natomiast w związku z pojawiającymi się informacjami o nieprawidłowościach dotyczących doręczeń po zmianie operatora resort planuje wprowadzenie takiego monitoringu w 2014 r. – mówi Patrycja Loose, rzecznik prasowy MS.

Monitoring ma zacząć obowiązywać od II kwartału tego roku.

Mimo tego, że PGP ma cieszyć się w resorcie – w porównaniu do swego poprzednika –„szczególnymi względami”, nie czuje się na cenzurowanym.

– Sami domagamy się, aby porównywać jakość naszych usług z jakością tych świadczonych w latach ubiegłych przez Pocztę Polską. Bo tylko wówczas będziemy mogli rzetelnie ocenić, czy jakość się polepszyła czy pogorszyła – mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik PGP SA.

I dodaje, że dlatego też zwrócili się do sądów w całych kraju z zapytaniem, jak wyglądała jakość świadczenia usług przez Pocztę Polską w latach ubiegłych.

– Te dane do nas powoli spływają i jestem spokojny o ocenę PGP przez resort, gdyż są one dla nas pozytywne. (...) Pokazują, że liczba spraw odraczanych w tym roku jest często niższa niż w latach ubiegłych – wskazuje Kądziołka.

PGP jednak na razie nie publikuje cząstkowych danych.

Szybciej przez telefon

Mniej optymistycznie o sprawie wypowiadają się natomiast sędziowie z sądów, do których PGP zwróciła się z prośbą o podanie statystyk – w tym sędzia Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie. W tej placówce w styczniu i lutym odroczonych zostało 2897 spraw – to jest o 276 więcej niż w analogicznym okresie w zeszłym roku.

– Różnica pomiędzy rokiem ubiegłym a obecnym polega jednak na tym, że przyczyny odraczania rozpraw czy posiedzeń w roku poprzednim jedynie w nieznacznym zakresie były związane z niedoręczeniem korespondencji przez operatora pocztowego. Kwestia ta nie destabilizowała pracy sądu na tyle, aby sporządzać sprawozdania jej dotyczące. Składane reklamacje także nie były liczne i były rozpoznawane na bieżąco – mówi sędzia Tomala.

I podkreśla, że liczba odroczonych rozpraw byłaby znacznie wyższa, gdyby nie dodatkowe czynności wykonywane przez pracowników sekretariatu, którzy wraz z sędziami dokładają wszelkich starań, aby rozprawy i posiedzenia się odbywały.

– W sytuacji braku zwrotnych potwierdzeń odbioru wezwań starają się świadków czy strony zawiadomić o terminie rozprawy telefonicznie, co niejednokrotnie umożliwia wykonanie zaplanowanych czynności procesowych. O takich działaniach w statystykach przygotowywanych przez sądy dla PGP nie ma ani słowa, a są one bardzo częste i skuteczne – podnosi sędzia Tomala.

Natomiast sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, przypomina, że analizując dane dotyczące odraczanych rozpraw, trzeba wziąć pod uwagę także specyfikę pracy sądów.

– Przesyłki informujące o rozprawach, które odbywały się w styczniu i w połowie lutego były rozsyłane jeszcze przez Pocztę Polską. W sprawach cywilnych rozprawy wyznacza się bowiem z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, sięgającym nawet 4 czy 5 miesięcy. Nic więc dziwnego, że dane za 2014 r. są zbliżone do roku 2013, bo wynikają jeszcze z działań Poczty Polskiej – twierdzi sędzia Strączyński.

Liczba odroczeń byłaby większa, gdyby nie dodatkowa praca sekretariatów

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.