Autopromocja

Warchoł: Sześciomiesięczny termin na uzupełnienie materiału dowodowego to gwarancja praw oskarżonego i sprawności

prawo, sąd
Autorem skargi jest prokurator. Bez niej nie byłoby postępowania - podkreśla wiceminister ShutterStock
10 października 2016

Prokuratura nie wpływa na orzecznictwo, gdyż zawsze to sąd będzie wydawał wyrok i może uznać, że nawet uzupełniony materiał dowodowy daje asumpt do tych samych wniosków, jakie sformułowano wcześniej - twierdzi wiceminister sprawiedliwości.

Nie o uchylenie wyroku tu chodzi, lecz o cofnięcie sprawy do wcześniejszego etapu postępowania. Uchylenie wyroku to tylko czysto techniczna tego konsekwencja. Zwrot sprawy prokuratorowi bezpośrednio przez sąd odwoławczy występował przecież w początkowym okresie funkcjonowania k.p.k. z 1997 r., a także wcześniej, od 1969 r. Ocena możliwości zastosowania tych przepisów należy do prokuratury. Możliwość złożenia wniosku o zwrot sprawy została wprowadzona już wcześniej, bo nowelą z 10 czerwca 2016 r. zmieniającą kodeks postępowania karnego, ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawę o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta (Dz.U. poz. 1070). I jest to instytucja wyjątkowa ze względu na jej epizodyczny charakter i ograniczone przesłanki stosowania. Art. 5 ust. 1 noweli stanowił bowiem, że możliwość złożenia wniosku dotyczyła tylko tych spraw, w których akt oskarżenia został wniesiony przed dniem wejścia w życie tamtych przepisów, a więc przed 5 sierpnia 2016 r. Tak więc lista spraw poddanych tej procedurze jest już zamknięta. Nie dotyczy ona spraw przyszłych!

2688765-dr-marcin-warchol-wiceminister.jpg
Dr Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości

Chodzi o te sprawy, w których nierzetelnie i niestarannie w rozumieniu obecnych standardów sporządzono akty oskarżenia. Takie były jednak wymagania ustawodawcy, zatem trudno mieć żal do prokuratorów. Oni tylko realizowali, co im on nakazał, wprowadzając kontradyktoryjny model postępowania karnego. Skoro liczba spraw jest zamknięta, to indywidualni prokuratorzy najlepiej wiedzą, w których jest zagrożona prawda materialna i zasada trafnej reakcji karnej.

Nie. Do złożenia wniosku muszą się pojawić przesłanki w postaci konieczności nowych dowodów. Ponadto, co istotne, jeśli dojdzie do złożenia nowego aktu oskarżenia w sprawie, w której prokurator wnioskował o zwrot, to będzie to nowe postępowanie, które się rozpoczęło po 5 sierpnia 2016 r., a więc po dacie odcinającej zastosowanie tego przepisu. Data ta nie zmieni się nawet po wprowadzeniu zmiany przewidzianej w projekcie przedłożonym Sejmowi przez rząd. To wynika z zastosowanej techniki legislacyjnej, bowiem nowelizowany tekst art. 5 jest umieszczony w cudzysłowie. Wobec tego tekst tego przepisu to jakby wycięty fragment, który zostanie żywcem wklejony do ustawy z czerwca 2016 r. Dla legislatorów nie ma wątpliwości, że zwrot „w dniu wejścia niniejszej ustawy” może być interpretowany tylko w kontekście wejścia w życie noweli z czerwca. Pierwsze zdanie art. 5 określające odcięcie czasowe jego zastosowania tym samym się nie zmienia.

Autorem skargi jest prokurator. Bez niej nie byłoby postępowania. A jaka skarga, takie postępowanie. Jeśli odzwierciedla ona tylko „półprawdy”, to postępowanie jest tykającą bombą, grożącą niesprawiedliwym i niesłusznym wyrokiem. Na taką okoliczność jest ten przepis, który skonsumuje się wraz z zakończeniem procesów wszczętych aktem oskarżenia przed sierpniem br. W systemie brytyjskim jest przyjęte jako stałe rozwiązanie to, że prokurator ma wpływ na losy swojej skargi. Chodzi o dyskontynuację postępowania na wniosek prokuratora na podstawie art. 23 i 23a ustawy Prosecution of Offences Act z 1985 r. W razie poważnych wad materiału dowodowego dyskontynuacja jest możliwa nawet po skazaniu w pierwszej instancji. Z przepisów tych wynika, że postępowanie o to samo przestępstwo może być wszczęte ponownie. Oczywiście przy tego typu porównaniach należy pamiętać o odrębności systemów prawnych i innej praktyce, np. w prawie brytyjskim w określonych sytuacjach oskarżony może wnioskować o dalsze prowadzenie postępowania. Chodzi jednak o ideę, która jest zbliżona w obu sytuacjach, mianowicie wpływ prokuratora na losy skargi, mimo że jest ona już w sądzie. Tylko że u nas jest to chwilowe, u nich na stałe. W naszych przepisach gwarancję praw oskarżonego i gwarancję sprawności zapewnia sześciomiesięczny termin na uzupełnienie materiału dowodowego.

Pamiętajmy, że prokuratura nie wpływa na orzecznictwo, gdyż zawsze to sąd będzie wydawał wyrok i może uznać, że nawet uzupełniony materiał dowodowy daje asumpt do tych samych wniosków, jakie sformułowano wcześniej. Przywoływanie zasady trójpodziału władz jako rzekomego argumentu przeciwko roli prokuratury to w rzeczywistości kolejna próba oderwania prokuratury od państwa i stworzenia z niej bliżej nieokreślonego tworu, nad którym nikt nie sprawuje kontroli. Prokuratura ma na celu walkę o sprawiedliwość i prawdę materialną, ale o tym, co jest prawdą, zawsze decyduje sąd. Brak art. 5 powodował, że prokurator i sąd musieli założyć ręce i stwierdzić, że wartości te przegrały z obcymi polskiej kulturze prawnej przepisami.

Prokuratorzy, którzy najlepiej znają akta sprawy.

Wszystkie postępowania, które toczyły się w momencie wejścia w życie nowelizacji wprowadzających elementy kontradyktoryjności, zostały w mniejszym lub większym stopniu dotknięte przez nowe przepisy. Wynikało to z przepisów przejściowych, w szczególności z art. 27 i kolejnych noweli z 27 września 2013 r. (Dz.U. poz. 1247 ze zm.). Przykładowo zgodnie z art. 31 niezwłocznie po dniu wejścia w życie tej noweli właściwy organ procesowy miał obowiązek przekazać stronom i innym osobom uprawnionym informacje o zmianie zakresu ich obowiązków i uprawnień, co wpływało następnie na wnioski dowodowe. Niezwykle trudne jest też określenie właściwego stosowania przepisów w przypadku, gdy te nowelizacje weszły w życie na etapie postępowania międzyinstancyjnego lub odwoławczego.

To pytanie zakłada zupełne oderwanie się prokuratorów od treści przepisu i stosowanie instytucji contra legem. Proszę zapytać dowolnego prokuratora, czy złożenie przez niego wniosku bez rzeczywistych podstaw w postaci nowych dowodów, w sytuacji, w której pośrednio przyznaje się też do tego, że być może poważnie wcześniej zaniedbał obowiązki przy zbieraniu dowodów, jest wygodnym narzędziem. Zadajmy więc to pytanie bardziej pragmatycznie: czy będzie on nadużywał tę instytucję, ryzykując postępowanie dyscyplinarne, po to, żeby ponownie wrócić do pracy nad kolejną sprawą, która w jego repertorium została już załatwiona?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.