W latach 80. popularny był u nas czechosłowacki serial „Kobieta za ladą” (w oryginale „Żena za pultem”). W socjalistycznym supermarkecie ludzie kłócili się, zakochiwali w sobie, rozstawali, a wreszcie pobierali.
Półki były, jak dziś, pełne towarów (ta propaganda!), za to nie było problemu pt. mamusia nie ugotuje niedzielnego obiadu, bo idzie do pracy. Socjalizm szanował trzecie przykazanie. Teraz też niby się nie handluje w święta, ale prawo, które działa od 2007 r., ma tyle wyjątków, że w zasadzie jest puste. Jedyne placówki, które go przestrzegają, to sklepy wielkopowierzchniowe. Ale też inspekcja pracy jest na nie cięta po tych doniesieniach o ekspedientkach siedzących w pampersach (nowa legenda miejska) i sieć, która odważyłaby się złamać zakaz handlu, nie wypłaciłaby się z kar. Ale reszta ma to w nosie. Małe sklepiki są otwarte świątek – piątek, nie tylko właściciele stoją wtedy za ladą, a inspektorzy PIP przymykają oczy, bo wiedzą, że mały musi nadgonić utarg, kiedy pobliska „biedra” nie działa.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)