TK orzekł, że ani sądy powszechne, ani Sąd Najwyższy nie mogą oceniać prawidłowości wyboru oraz powołania prezesa tej instytucji. Eksperci nazywają orzeczenie zbędnym, a trybunał – nadgorliwym.
To, że TK rozstrzygnął wniosek posłów PiS akurat wczoraj, zapewne nie jest dziełem przypadku. W ten sposób bowiem uprzedził decyzję Sądu Najwyższego. SN na dziś wyznaczył rozprawę mającą dać odpowiedź na pytanie, czy sądy powszechne mogą badać prawidłowość umocowania do dokonywania czynności w procesie cywilnym osoby powołanej na prezesa TK. Wątpliwości co do tego nabrał warszawski sąd apelacyjny – bo wiązałoby się to z koniecznością dokonania przez niego oceny prawidłowości samej procedury wyłonienia prezesa trybunału. Tymczasem, co podkreślił TK we wczorajszym orzeczeniu (sygn. akt K 10/17), żaden z przepisów konstytucji nie przyznaje sądom powszechnym takich uprawnień.
Większość ekspertów co do zasady zgadza się z tezami sformułowanymi przez trybunał. Nie oznacza to jednak, że omawiany wyrok nie budzi ich zastrzeżeń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.