Bastion komunizmu w demokratycznym państwie – te słowa pchają mi się pod pióro, kiedy myślę o Polskim Związku Działkowców.
Wzmiankowany związek jeszcze za komuny dostał za darmo tysiące hektarów ziemi (tylko trochę mniej niż powierzchnia stołecznego miasta Warszawy), a teraz dzieli nią i rządzi. Nikt mu nie podskoczy – gminy (prawowici właściciele), chcąc zbudować np. drogę przebiegającą przez teren ogródków działkowych, muszą się pięknie prosić, a i tak często gęsto odchodzą z kwitkiem. Działkowcy, aby dostać kawałek ogródka, muszą się zapisać do PZD i płacić mu haracz w postaci składek. ZDK ma na działki w Polsce monopol. I nikt nie ma prawa go kontrolować – ani Ministerstwo Infrastruktury, któremu formalnie podlega, ani Najwyższa Izba Kontroli.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)