Autopromocja

Aplikacja legislacyjna kosztuje tyle co szkolenie w Cambridge

Prawo
Przeszkodą w odbyciu aplikacji legislacyjnej jest horrendalnie wysoka opłataShutterStock
25 sierpnia 2015

Obecnie Senat finalizuje prace legislacyjne nad trzecią transzą deregulacyjną, która obejmuje m.in. zawody muzealnika, tłumacza przysięgłego, maklera papierów wartościowych czy geologa, a także związane z pożarnictwem. Niestety, pomimo objęcia deregulacją ponad 200 profesji, a także oczekiwań społecznych i widocznych sygnałów ze strony środowisk prawniczych, nie dokonano w ciągu ostatnich lat zmian w zakresie zawodu legislatora i aplikacji legislacyjnej.

Należy przypuszczać, że zakusy reformatorskie w tym zakresie zostały zastopowane przez urzędników z Rządowego Centrum Legislacji, gdyż jest ono jednostką państwową odpowiedzialną za koordynację rządowego procesu legislacyjnego oraz prowadzenie aplikacji legislacyjnej.

Zgodnie bowiem z par. 2 rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie aplikacji legislacyjnej (Dz.U. z 2015 r. poz. 587) to prezes RCL sprawuje nadzór programowy nad aplikacją legislacyjną, powołuje kierownika aplikacji oraz członków komisji egzaminacyjnej.

Aplikacja jest przeznaczona jedynie dla pracowników z sektora publicznego, tj. członków korpusu służby cywilnej, urzędników państwowych, żołnierzy zawodowych, funkcjonariuszy służb i pracowników samorządowych. Jest to jedna z barier formalnoprawnych, dla których z tej formy szkolenia nie mogą skorzystać np. pracownicy spółek Skarbu Państwa czy kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli.

Kolejną przeszkodą w odbyciu aplikacji legislacyjnej jest też horrendalnie wysoka opłata, co sprawia, że ta najkrótsza, bo trwająca jedynie 10 miesięcy aplikacja, kosztuje najwięcej.

W świetle bowiem par. 24 ust. 1 wymienionego rozporządzenia opłata za uczestnictwo w aplikacji jest równa 6,5-krotności przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2014 r, które wyniosło 3783,46 zł. Po przemnożeniu tej kwoty o wskaźnik 6,5 otrzymamy koszt aplikacji legislacyjnej w 2015 r. na poziomie 24 592,49 zł.

To daje nam najdroższą aplikację spośród wszystkich aplikacji prawniczych w Polsce. No cóż, po raz kolejny wychodzi, że zadania realizowane i gwarantowane przez państwo są nieproporcjonalnie drogie. Jak łatwo się domyślić, wysokie opłaty łączą się z dodatkowymi zarobkami pracowników i kierownictwa RCL kształcących przyszłych legislatorów.

Należy również zauważyć, że zainteresowanie aplikacją systematycznie maleje, i to nie dlatego że mamy już tylu wybitnych legislatorów, lecz właśnie z uwagi na koszty. W konsekwencji RCL w tym roku było zmuszone uruchomić nabór uzupełniający i jakoś udało się skompletować chętnych.

Urzędy, które szukają oszczędności, niechętnie wysyłają swoich pracowników, bo aplikacja generuje koszty niczym szkolenia w Cambridge czy Oksfordzie.

Przeszkodą w odbyciu aplikacji legislacyjnej jest horrendalnie wysoka opłata

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.