Autopromocja

Czy ktoś uwierzy w niewinność Stefana W.? Na sali sądowej liczą się fakty. Nawet, gdy kraj żyje tylko emocjami

adwokat 1
Wykonując swoją pracę, adwokaci muszą się zmierzyć z faktem, że szczególnie medialne procesy pozostają w kręgu zainteresowania politykówShutterStock
27 stycznia 2019

Czy adwokat, który podjął się obrony Stefana W., automatycznie wierzy w jego niewinność i chce mu pomóc uniknąć kary?

Względy moralne i osobiste, skala wyzwania. To wszystko musiałem rozważyć, gdy poproszono mnie o obronę Stefana W. Przyznaję, że to nie była decyzja, którą podjąłem w pięć minut. Ale gdy jest się adwokatem, trzeba liczyć się z tym, że nastąpi moment, kiedy będzie się występować w sprawie drastycznej i bulwersującej opinię społeczną. Taki zawód – wyjaśnia Artur Kotulski, obrońca podejrzanego o zabicie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

– Oczywiście, że podjąłbym się obrony Adolfa Hitlera, Józefa Stalina, Saddama Husajna czy Andersa Breivika. To naturalne. Jestem adwokatem, więc bronię – odpowiada Bartłomiej Piotrowski na pytanie, czy reprezentowałby osobę, którą opinia publiczna uznała za zło wcielone. Piotrowski uchodzi za specjalistę od najpoważniejszych spraw; bronił m.in. Ryszarda Boguckiego, oskarżonego o zlecenie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały. Skutecznie, bo pod koniec 2016 r. Bogucki został uniewinniony.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.