Co dalej z Airbnb w Polsce? Rząd na prośbę hotelarzy i miast wprowadzi ograniczenia w najmie krótkoterminowym

pokój hotelowy
Zmian chcą także samorządy, które dziś nawet nie są w stanie określić, jak duża jest skala zjawiska.ShutterStock
8 czerwca 2018

Hotelarze liczą straty. Samorządy widzą poważny problem. Stali mieszkańcy centrów obleganych przez turystów miast narzekają na hałas i zagrożenie bezpieczeństwa. A resort sportu i turystyki zapowiada zmianę regulacji o usługach turystycznych. Ale dopiero za dwa sezony.

Co powoduje takie emocje? Krótkotrwały wynajem mieszkań, co do zasady własnych, który gdy się pojawił w ramach gospodarki współdzielenia (ang. sharig economy), miał służyć możliwości poznawania nowych miejsc za niewielkie pieniądze. A stał się wielkim rynkiem wynajmu turystycznych apartamentów. Często na dziko. Bez żadnych rejestracji i płacenia podatków.

Niedawno Ministerstwo Sportu i Turystyki zaalarmowali hotelarze. Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego zgłosiła do resortu uwagi do opracowywanej ustawy o usługach hotelarskich dotyczące m.in. wynajmu lokali mieszkalnych. Członkowie izby domagają się przede wszystkim rejestrów wynajmowanych mieszkań i ograniczeń czasowych, a także uregulowania kwestii finansowych. „Krótkotrwały wynajem lokali jest de facto świadczeniem usług noclegowych” – wyjaśniają w przesłanym do TGP stanowisku. Dlatego, ich zdaniem, zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorcy go prowadzący powinni stosować się do analogicznych przepisów jak te, które obowiązują hotelarzy. Teraz wielu z nich tego nie robi, bo przepisy są niedostosowane do szybko zmieniających się warunków na rynku, a brak sankcji utwierdza nieuczciwych graczy w poczuciu bezkarności (stanowisko Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.