Autopromocja

Senatorowie przeciwko upolitycznianiu trybunału

sąd, sędzia, młotek
Teraz sprawozdanie z prac połączonych komisji trafi pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym. ShutterStock
11 czerwca 2015

Od kandydatów na członków Trybunału Konstytucyjnego będą wymagane takie same kwalifikacje jak od sędziów Sądu Najwyższego. Taką poprawkę przyjęły wczoraj połączone komisje senackie

Wprowadzając zmiany w wymogach dla kandydatów na sędziów trybunału senatorowie zablokowali możliwość startowania na to stanowisko osobom posiadającym dziesięcioletnie doświadczenie w tworzeniu lub stosowaniu prawa, a więc m.in. politykom. Kolejną ważną poprawką przyjętą na wczorajszym posiedzeniu połączonych komisji senackich jest przywrócenie procedury preselekcji osób starających się o stanowisko sędziego TK.

– Cieszymy się z tych decyzji senatorów, to duży sukces wszystkich podmiotów walczących o przejrzystość wyborów sędziów TK. Pozwoli to również uniknąć zarzutów o polityczny dobór jego składu. Mamy nadzieję, że te poprawki utrzymają się na głosowaniu plenarnym – komentuje Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa.

Odpowiedni kandydaci

Propozycja, aby sędziami TK mogły zostać również osoby zajmujące w instytucjach publicznych przez co najmniej 10 lat stanowiska związane z tworzeniem lub stosowaniem prawa, zawarta była w pierwotnej wersji prezydenckiego projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. To jednak nie spodobało się wielu komentatorom. „Przepis ten budzi poważne wątpliwości ustrojowe. Stwarza bowiem możliwości wyboru na stanowisko sędziego TK prawnika, który stosował prawo, będąc zatrudnionym w powiatowym urzędzie nadzoru sanitarnego lub w inspekcji pracy. Stwarza także możliwość wyboru na stanowisko sędziego TK radnych, którzy stanowią wszakże prawo miejscowe” – wskazywał w piśmie do senatorów prof. Mirosław Wyrzykowski, przewodniczący komitetu nauk prawnych PAN.

Z kolei Helsińska Fundacja Praw Człowieka stwierdziła wprost, że byłoby to obniżenie wymagań stawianych kandydatom na sędziów TK, umożliwiające powołanie w skład TK legitymującego się wykształceniem prawniczym posła czy też europosła. Zdaniem fundacji byłoby to niezgodne z konstytucją, która nakazuje, aby Sejm wybierał członków trybunału spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. „Jest to wymóg konstytucyjny, który nakazuje ustawodawcy zwykłemu takie ukształtowanie kryteriów (...), aby zapewnić fachowy, a nie polityczny charakter TK” – napisała Danuta Przywara, prezes zarządu HFPCz.

Rozwiązania proponowanego przez głowę państwa bronił prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej.

– Prezydent wybrał w tym przypadku model, jaki obowiązuje w sądownictwie administracyjnym i miał do tego prawo – podnosił.

To jednak nie przekonało senatorów. Przyjęli oni bowiem przygotowaną przez senatora Witolda Gintowta-Dziewałtowskiego poprawkę, zgodnie z którą, aby zostać sędzią TK, trzeba będzie posiadać takie kwalifikacje, jakie są wymagane od sędziów Sądu Najwyższego. Jeżeli więc zmiana ostanie się w głosowaniu plenarnym, to w skład TK będzie mógł wejść ten, kto:

● ma ukończone wyższe studia prawnicze,

● wyróżnia się wysokim poziomem wiedzy prawniczej,

● ma co najmniej dziesięcioletni staż pracy na stanowisku sędziego, prokuratora, prezesa, wiceprezesa, starszego radcy lub radcy Prokuratorii Generalnej,

● dziesięć lat wykonywał zawód adwokata, radcy prawnego lub notariusza.

Prawybory sędziów

Ożywiona dyskusja toczyła się wczoraj także wokół procedury wyłaniania kandydatów na sędziów TK. Senator Gintowt -Dziewałtowski zaproponował bowiem, aby w tym zakresie powrócić do pierwotnego projektu ustawy, czyli wprowadzić preselekcję kandydatów. W procedurze tej miałyby wziąć udział gremia prawnicze (patrz: grafika). Z tego rozwiązania zrezygnowano na etapie prac sejmowych, co wzbudziło dużo kontrowersji. Swój sprzeciw wyraziła m.in. Krajowa Rada Radców Prawnych. Profesor Andrzej Bereza, wiceprezes rady, w piśmie skierowanym do senatorów podkreślił m.in., że wyłączenie możliwości weryfikacji merytorycznej osób ubiegających się o stanowisko sędziego TK może doprowadzić do całkowitego upolitycznienia procesu kreowania składu tego organu przez frakcje parlamentarne. A to byłoby ze szkodą nie tylko dla autorytetu TK, ale również demokratycznego państwa prawnego, którego istotnym filarem jest zasada niezależności władzy sądowniczej i niezawisłości sędziów.

Z tymi argumentami zgadza się Waldemar Żurek.

– Nieraz w sejmowych kuluarach słyszy się, jak niektórzy politycy mówią: musimy przejąć trybunał. Zarzuty o takiej treści formułują także niektórzy publicyści. To stawia cały TK w bardzo złym świetle. Dlatego dobrze się stało, że pojawiła się szansa na uczynienie procesu wyboru sędziów nieco bardziej przejrzystym oraz merytorycznym – ocenia sędzia Żurek.

Przeciwko wprowadzeniu preselekcji był Marek Chmaj. Jego zdaniem może to być niezgodne z ustawą zasadniczą, która stanowi, że sędziów TK wybiera tylko i wyłącznie Sejm.

Z tym poglądem polemizował senator Marek Borowski. Jego zdaniem nie można tutaj mówić o niekonstytucyjności, gdyż ostateczna decyzja o wyborze nadal pozostanie w rękach posłów. Zgłosił on jedynie wątpliwość co do tego, że w gronie podmiotów uprawnionych do zgłaszania kandydatów na kandydatów na sędziów TK nie ma prezydium Sejmu.

Teraz sprawozdanie z prac połączonych komisji trafi pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym. 

Etap legislacyjny

Ustawa w trakcie prac w Senacie

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.