Prokurator Jan Drelewski został odwołany z pionu ds. przestępczości zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej i może stanąć przed postępowaniem dyscyplinarnym. Sprawa dotyczy jego działań przy oskarżeniu Sławomira Nowaka i trzech innych osób w tzw. polskim wątku afery korupcyjnej. Decyzja wywołała poważne napięcia w środowisku prokuratorskim i uruchomiła debatę o granicach niezależności śledczych.
Decyzja o odsunięciu prokuratora Jana Drelewskiego od prowadzonego śledztwa była momentem przełomowym. Po jego wyłączeniu z postępowania nastąpiła zasadnicza zmiana stanowiska prokuratury – wycofano zarzuty wobec Sławomira Nowaka i współoskarżonych menedżerów, a sąd ostatecznie umorzył sprawę dotyczącą tzw. wątku polskiego - informuje "Rzeczpospolita".
Postanowienie zapadło we wrześniu 2025 roku i zostało uzasadnione „oczywistym brakiem faktycznych podstaw oskarżenia”. Warto podkreślić, że decyzja ta zapadła po kilku latach od wniesienia aktu oskarżenia – dokument trafił do sądu w grudniu 2021 roku, a wcześniej przez ponad trzy lata pozostawał bez rozpoznania.
Sytuacja wzbudziła kontrowersje także ze względu na przebieg posiedzenia sądu. Za umorzeniem opowiedzieli się zarówno obrońcy oskarżonych, jak i nowa referentka sprawy po stronie prokuratury. Decyzję wydał asesor sądowy z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.
Zarzuty wobec Jana Drelewskiego. Rażące naruszenie prawa czy spór interpretacyjny
Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratora Drelewskiego złożył prokurator okręgowy w Warszawie Michał Mistygacz. W dokumencie wskazano m.in. na „oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa” oraz „uchybienie godności urzędu”.
Zarzuty dotyczą kilku obszarów. Wśród nich znalazły się kwestie związane z prowadzeniem postępowania przygotowawczego, stosowaniem środków zapobiegawczych oraz zabezpieczenia majątkowego. Dodatkowo pojawił się wątek osłabienia zaufania do prokuratury i jej bezstronności.
Nieoficjalnie wskazuje się również na inne elementy wniosku, takie jak rzekoma przewlekłość postępowania czy stronniczość w prowadzeniu sprawy. Szczególnie podnoszony jest sposób przesłuchiwania jednego z kluczowych świadków – Jacka P., który współpracował z organami ścigania jako tzw. mały świadek koronny.
Przesłuchania tego świadka trwały od sierpnia do września 2020 roku i odbyły się w 15 terminach, łącznie przez 101 godzin. Jedno z nich miało trwać ponad 11 godzin – od 9:30 do 20:50.
Środki zapobiegawcze i areszt wobec Sławomira Nowaka
Jednym z elementów krytyki wobec prokuratora jest stosowanie restrykcyjnych środków zapobiegawczych. Warto jednak zaznaczyć, że decyzje o tymczasowym aresztowaniu podejmował sąd, a nie prokurator.
Sławomir Nowak został zatrzymany w lipcu 2020 roku i przebywał w areszcie przez dziewięć miesięcy. W kwietniu 2021 roku opuścił areszt, jednak sąd zastosował wobec niego dodatkowe środki – zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł.
Sprawa obejmuje poważne zarzuty. Były minister transportu jest oskarżony o 17 przestępstw, w tym korupcję, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz pranie pieniędzy. Według śledczych miał przyjąć korzyści majątkowe o łącznej wartości 6,1 mln zł w związku z działalnością na stanowisku szefa ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor.
Spór o niezależność prokuratora i decyzje kadrowe
Sprawa Drelewskiego szybko stała się symbolem szerszego problemu – granic ingerencji przełożonych w prowadzone postępowania. Przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury Jacek Skała wskazuje, że odebranie sprawy prowadzącemu ją prokuratorowi jest jedną z najczęstszych form naruszania niezależności.
Według niego w tej sytuacji doszło do pozbawienia śledczego możliwości obrony własnego aktu oskarżenia przed sądem. Taki mechanizm może prowadzić do podważenia sensu wieloletniej pracy prokuratora i zmiany kierunku sprawy bez merytorycznego rozstrzygnięcia.
Dodatkowo pojawiły się wątpliwości dotyczące samego zażalenia na decyzję o umorzeniu. Argumentacja, według której naruszenie przepisów nie miało wpływu na treść rozstrzygnięcia, w praktyce uniemożliwiała skuteczne zakwestionowanie decyzji sądu pierwszej instancji.
Odwołanie z „pezetów” i wcześniejsze oceny pracy
Jeszcze przed ewentualnym postępowaniem dyscyplinarnym prokurator Drelewski poniósł konsekwencje kadrowe – został odwołany z delegacji w Mazowieckim Wydziale ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.
Decyzję podpisał minister Waldemar Żurek, który podkreślał prawo do oceny pracy prokuratorów w szerszej perspektywie. Sam Drelewski twierdzi jednak, że jego dorobek zawodowy nie został wnikliwie przeanalizowany.
W ostatnich latach prowadził on liczne skomplikowane sprawy, w tym dotyczące handlu ludźmi, przemytu migrantów czy działalności zorganizowanych grup przestępczych. Jedno z jego postępowań zakończyło się precedensowym wyrokiem dotyczącym współczesnego niewolnictwa.
Jeszcze niedawno jego praca była oceniana pozytywnie również na arenie międzynarodowej. Sprawa dotycząca Sławomira Nowaka była prezentowana jako przykład skutecznej walki z korupcją podczas spotkań OECD, a działania prokuratora były publicznie chwalone przez kierownictwo resortu sprawiedliwości.
Wniosek o dyscyplinarkę i wcześniejsze zawiadomienia
Co istotne, wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego nie jest pierwszym tego typu sygnałem. Już wcześniej jeden z oskarżonych w sprawie – Dariusz K. – złożył zawiadomienie, zarzucając prokuratorowi m.in. działanie z pobudek politycznych oraz stronniczość.
Wówczas jednak wyjaśnienia Drelewskiego zostały uznane za wystarczające i nie podjęto dalszych kroków. Obecne zarzuty częściowo powielają tamte wątki, co dodatkowo komplikuje ocenę sytuacji.
Na tym etapie rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego prowadzi czynności sprawdzające. Nie zapadła jeszcze decyzja o formalnym wszczęciu postępowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu