- Tak jak w sztuce Moliera pan Jourdain przez cały czas mówił prozą, choć o tym nie wiedział, tak wszyscy jesteśmy administratorami danych osobowych, tyle że nie wszyscy zdawaliśmy sobie dotąd z tego sprawę - zauważa dr Paweł Litwiński, adwokat, partner w kancelarii Barta Litwiński i członek Społecznego Zespołu Ekspertów przy prezesie Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Niedawno opublikowano uzasadnienie październikowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt III OSK 4984/21), z którego wynika ni mniej, ni więcej, że jeśli osoba prywatna opublikuje jakiekolwiek dane osobowe w internecie, to staje się ich administratorem i powinna wypełnić wszystkie obowiązki wynikające z RODO. I nie ma znaczenia to, że robi to całkowicie prywatnie, np. wrzucając zdjęcie z jarmarku bożonarodzeniowego, na którym można rozpoznać przypadkowe osoby. Podejrzewam, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę.
Rzeczywiście u wielu osób może to budzić zdziwienie, choć jest prostą konsekwencją ukształtowanego już przez lata orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w tym zakresie. Myślę, że dużo nieporozumień bierze się stąd, że jakoś tradycyjnie przetwarzanie danych jest wiązane z celem zarobkowym czy gospodarczym. Tyle że to nie wynika z RODO. Jego art. 2 nie wiąże przetwarzania z działalnością gospodarczą ani celami zarobkowymi.
W praktyce, jeśli napiszę na Facebooku, że spotkałem w sklepie dr. Pawła Litwińskiego, staję się administratorem danych osobowych – takim samym jak duża firma przetwarzająca tysiące danych w celach gospodarczych. Z wszystkimi tego konsekwencjami.
Tak, rzeczywiście staje się pan wówczas administratorem i obejmuje pana zakres stosowania RODO. Tyle że ja bym tego nie demonizował. To, że podlegamy RODO, nie oznacza, że taki wpis w jakikolwiek sposób narusza prawo. Nie musi pan uzyskiwać mojej zgody na opublikowanie moich danych, bo może się pan powołać na uzasadniony interes, którym w tym momencie jest chęć podzielenia się z innymi informacją, o tym, że mnie pan spotkał. Nie musi pan również spełniać wobec mnie obowiązku informacyjnego, bo znamy się od lat i obserwujemy razem na wspomnianym Facebooku. Może pan też domniemywać, że dane są wystarczająco zabezpieczone, jest również podstawa prawna do ich transferu do USA. Dochodzimy więc do wniosku, że z samego faktu podlegania RODO dla takich czynności nic nie wynika.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.