Ustawodawca nie powinien odgórnie ustalać marży na leki

Marcin Kolasiński, autor jest radcą prawnym, prowadzącym praktykę prawa konkurencji w kancelarii Baker & McKenzie
Marcin Kolasiński, autor jest radcą prawnym, prowadzącym praktykę prawa konkurencji w kancelarii Baker & McKenzieDGP
2 grudnia 2008

Usztywnienie marż i cen zbytu leków refundowanych to bezprecedensowy sposób ingerowania w swobodę działalności gospodarczej. Niektórzy nawet twierdzą, że to likwidacja wolnego rynku w farmacji.

W artykule Sztywne ceny ograniczą konkurencję między hurtowniami farmaceutycznymi (GP 211/2008) pani Katarzyna Bondaryk oceniała prawdopodobne rozwiązania prawne projektowanej nowelizacji prawa farmaceutycznego. Niestety, obawy autorki okazały się uzasadnione, bo projekt przedstawiony właśnie do konsultacji społecznych zawiera regulacje w sposób bezprecedensowy ingerujące w swobodę działalności gospodarczej na rynku farmaceutycznym. Należy podkreślić, że nie jest to w żadnym razie kolejna kosmetyczna zmiana wielokrotnie nowelizowanej już ustawy, ale projekt wprowadzający zupełnie nowy kształt rynku albo, jak twierdzą niektórzy, likwidujący wolny rynek w farmacji. Oprócz innych równie kontrowersyjnych rozwiązań wpływających na konkurencję w tej branży, jak np. zakazy koncentracji, z punktu widzenia pacjentów na pierwszy plan wysuwa się usztywnienie marż i cen zbytu leków refundowanych.

Wbrew interesowi pacjenta

W uzasadnieniu nowelizacji konieczność wprowadzenia sztywnych marż i cen zbytu leków refundowanych skwitowano dosłownie jednym zdaniem, wskazując, że zagwarantuje to obniżenie cen leków i spowoduje, że ustalenie cen tych leków między producentem, hurtownikiem i aptekarzem zostanie jednoznacznie uregulowane z korzyścią dla pacjenta. Dla osób działających w branży farmaceutycznej oczywiste jest, że obydwa założenia są nieprawidłowe, a skutek wprowadzanych zmian będzie wręcz odwrotny. Wynika to z analizy struktury ceny leku, którą pacjent płaci w aptece. Składa się ona z dwóch części pokrywanych przez dwóch płatników, tj. NFZ oraz samego pacjenta. Fundusz płaci zawsze tylko do tzw. limitu ceny, czyli poziomu ceny najtańszego leku w grupie terapeutycznej. Część, którą płaci pacjent, to reszta ceny ponad wymieniony limit. Obecnie ta część płacona przez pacjenta poddana jest regułom konkurencji, ponieważ marża pobierana przez firmy działające na tym rynku jest nie sztywna, ale maksymalna. Oznacza to, że nie musi być przejęta w całości przez te podmioty, a jej część może być oferowana pacjentom. Wskutek tego pacjenci otrzymują rabaty czy opusty, które obniżają zakres ciążącej na nich dopłaty. Obowiązek pobierania sztywnej marży zlikwiduje taką możliwość odbierając firmom farmaceutycznym prawo konkurowania ceną. W efekcie będą one zmuszone do pobierania dokładnie takiej marży, jaką wyznaczy dla nich odgórnie ustawodawca. Oznacza to, że efektem nowelizacji dla pacjentów będzie wzrost, a nie, jak wskazuje w uzasadnieniu projektu Ministerstwo Zdrowia, obniżka cen leków refundowanych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.