Stażysta też może zostać dyrektorem w urzędzie

Marcin Stopa
Marcin Stopa, sekretarz miasta RzeszowaMedia / Tadeusz Pozniak
27 listopada 2013

Samorządy są uznawane za dobre miejsce do pracy. Nie zalegają z wypłatą wynagrodzenia, nie zatrudniają na kontraktach cywilnych, jest jasno określona ścieżka awansu - mówi Marcin Stopa, sekretarz miasta Rzeszowa.

Ostatnio w DGP opisywaliśmy praktyki większości urzędów, w których nawet na najniższe stanowiska zatrudniane są osoby, którym stawia się wymóg doświadczenia w administracji. Przez takie rozwiązanie absolwenci mają problem z otrzymaniem etatu. Czy pan też praktykuje takie rozwiązania?

Wybieramy ścieżkę trudniejszą, ale korzystną zarówno dla młodych ludzi, jak i urzędu. Generalnie podczas naborów nie powinno się stawiać wygórowanych wymogów dotyczących doświadczenia i wykształcenia. Oczywiście nie dotyczy to stanowisk, które z racji swojej specyfiki czy specjalizacji wymagają np. ukończenia konkretnego kierunku. Nie mówię tylko o najniższych stanowiskach, dotyczy to także tych wyższych, w tym kierowniczych. Przepisy mówią o trzech latach doświadczenia zawodowego i nie wskazują na staż w administracji. A przecież wieloletnie doświadczenie zdobyte np. w spółce prawa handlowego może zaprocentować podczas pracy w urzędzie. Oczywiście, otwierając szeroko drzwi dla absolwentów, musimy liczyć się z tym, że do konkursu przystąpią setki osób.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png