Samorządy są uznawane za dobre miejsce do pracy. Nie zalegają z wypłatą wynagrodzenia, nie zatrudniają na kontraktach cywilnych, jest jasno określona ścieżka awansu - mówi Marcin Stopa, sekretarz miasta Rzeszowa.
Ostatnio w DGP opisywaliśmy praktyki większości urzędów, w których nawet na najniższe stanowiska zatrudniane są osoby, którym stawia się wymóg doświadczenia w administracji. Przez takie rozwiązanie absolwenci mają problem z otrzymaniem etatu. Czy pan też praktykuje takie rozwiązania?
Wybieramy ścieżkę trudniejszą, ale korzystną zarówno dla młodych ludzi, jak i urzędu. Generalnie podczas naborów nie powinno się stawiać wygórowanych wymogów dotyczących doświadczenia i wykształcenia. Oczywiście nie dotyczy to stanowisk, które z racji swojej specyfiki czy specjalizacji wymagają np. ukończenia konkretnego kierunku. Nie mówię tylko o najniższych stanowiskach, dotyczy to także tych wyższych, w tym kierowniczych. Przepisy mówią o trzech latach doświadczenia zawodowego i nie wskazują na staż w administracji. A przecież wieloletnie doświadczenie zdobyte np. w spółce prawa handlowego może zaprocentować podczas pracy w urzędzie. Oczywiście, otwierając szeroko drzwi dla absolwentów, musimy liczyć się z tym, że do konkursu przystąpią setki osób.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.