Pani Anna dojeżdża do pracy kilkadziesiąt kilometrów. – Korzystam z komunikacji podmiejskiej i miejskiej, a ze względu na rozkład jazdy codziennie w pracy jestem spóźniona. Zazwyczaj niewiele – kilka, kilkanaście minut. Niedawno szef zwrócił mi uwagę na codzienne spóźnienia. Próbowałam tłumaczyć, że pracuję tyle samo co inni, bo zostaję w pracy kilka minut dłużej, on jednak stwierdził, że jeśli spóźnienia będą się powtarzać, powinnam się liczyć z obcięciem wynagrodzenia, a nawet ze zwolnieniem z pracy. Czy to naprawdę zgodne z prawem, przecież to niewielkie spóźnienia – dopytuje czytelniczka
Niestety dla pani Anny, notoryczne przychodzenie do firmy później, niż wynika to z regulaminu pracy, może być podstawą do rozwiązania umowy. Zgodnie z przepisami, jednym z podstawowych obowiązków pracowniczych jest przestrzeganie czasu pracy ustalonego w danym zakładzie. Za jego naruszenie pracodawca może upomnieć, możliwa jest również utrata części wynagrodzenia. Jeśli jednak, mimo zwrócenia uwagi pracownikowi na obowiązek przestrzegania ustalonych godzin, ten codziennie przychodzi spóźniony, karą może być nawet wypowiedzenie umowy o pracę. Prawo jasno wskazuje, że niestawienie się w pracy jest usprawiedliwione tylko w niektórych sytuacjach – czyli np. otrzymania zwolnienia lekarskiego. Sam pracownik również może usprawiedliwić spóźnienie – np. kłopotami w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej z powodów anomalii pogodowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.