Wróblewska: Zdrowy rozsądek? Nie czas na niego

Urszula Wróblewska
Urszula WróblewskaDGP / Potr Kowalczyk
24 września 2015

Istne szaleństwo. Tak jednym zdaniem można określić mnogość zmian, jakie w naszym prawie w ostatniej chwili – tuż przed zakończeniem tej kadencji parlamentu – chcą wprowadzić parlamentarzyści, rząd i prezydent.

Oczywiście na tapecie są przede wszystkim sprawy społeczne, głośno medialne. I tak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki są pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek, jednorazowy dodatek dla emerytów i obniżenie wieku emerytalnego, wcześniej – przed wyborami prezydenckimi – zadbano o pracujących rodziców i umowy terminowe. Nie zapomniano też o uregulowaniu zawodu psychologa, przedsiębiorczych matkach etc. Jak widać – dla każdego coś miłego. Jestem już znużona tym trwającym od dłuższego czasu wyborczym wysypem pomysłów. Tym bardziej że część z nich nie ma szans na realizację, o czym politycy świetnie wiedzą. Jeśli prace nad projektami nie zostaną zakończone przed zakończeniem kadencji Sejmu, to zgodnie z zasadą dyskontynuacji trafią do kosza. I tak stanie się z projektem ustawy obniżającej wiek emerytalny. Taki sam los spotka założenia do ustawy regulujące pracę psychologów. Po co je więc zgłoszono? Obie te propozycje – pierwsza zgłoszona przez prezydenta Dudę, druga przez Ministerstwo Pracy – to przede wszystkim zwykły element gry wyborczej, a nie szczera próba rozwiązania problemu.

Pozostało 22% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png