Firma bez menedżerów, nielimitująca urlopów albo z podwładnymi pracującymi w domu? Takie przedsiębiorstwa już funkcjonują, bo zatrudnieni zyskują coraz większą swobodę w organizowaniu pracy
Kiedy Gabe Newell, przyszły szef Valve, potentata na rynku gier wideo, był zatrudniony jeszcze w Microsofcie, zirytowała go mała firma z Teksasu. W niektórych segmentach rynku wygrywała walkę o klienta z komputerowym gigantem, który zatrudniał tysiące specjalistów i menedżerów najwyższej klasy. Gdy przeanalizował sposób działania konkurencji, okazało się, że kluczem do jej sukcesu była m.in. niezależność pracowników w wykonywaniu zadań. Gdy w 1996 r. Newell odszedł z MS i założył Valve, postanowił, że jego firma będzie funkcjonować bez menedżerów i bez odgórnego przydziału obowiązków.
Wprowadzony w Valve system pracy działa na zasadzie targowego rynku – każdy pracownik zgłasza pomysł na realizację konkretnego projektu i stara się przekonać do niego inne osoby. W ten sposób tworzą się zespoły, w których samodzielnie kształtuje się cel i podział pracy. Brzmi to jak utopia, ale czy targ to nie kolebka i najlepszy symbol kapitalistycznej gospodarki? Okazało się, że w branży gier system sprawdził się wzorowo. „Forbes” szacuje dziś wartość firmy Newella na blisko 2 mld dol. W ubiegłym roku wygrała ona plebiscyt na najlepszego pracodawcę z branży.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.