Tylko co piąty zatrudniony skarżący się na nierówne traktowanie wygrywa z firmą przed sądem. Często to wina samych zainteresowanych. Bo nie znają przepisów.
W powszechnej opinii pracownicy mają większe szanse na odszkodowanie z tytułu dyskryminacji niż ze względu na mobbing. Głównie z powodu odwróconego ciężaru dowodu – w tego typu sprawach to pracodawca musi udowodnić, że nie dyskryminował pracowników. Statystyki jednak tego nie potwierdzają. W I półroczu 2017 r. sądy uwzględniły roszczenia tylko co piątej osoby żądającej odszkodowania (podobnie było w 2016 i 2015 r.).
Trend spadkowy jest widoczny od 2012 r. – wówczas spraw, w których uwzględniono, i tych, w których oddalono żądanie pracownika, było tyle samo (a więc wygrał co drugi). Tym samym obecnie wywalczenie rekompensaty z tytułu dyskryminacji jest prawie tak samo trudne jak w przypadku mobbingu. To zaskakujące, bo nękanie w pracy znacznie trudniej wykazać – musi je udowodnić sam pracownik. A dodatkowo jeszcze kilka innych przesłanek – np. rozstrój zdrowia, jeśli domaga się zadośćuczynienia.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.