Trudno mówić o molestowaniu w sytuacji, gdy rozpada się związek, a przełożony, który był partnerem podwładnej, kieruje pod jej adresem propozycje intymne. Tak wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego.
Sprawa dotyczyła odszkodowania za molestowanie seksualne, którego domagała się była pracownica jednego z towarzystw ubezpieczeniowych – Monika G. Jej bezpośrednim przełożonym był Mariusz K. Na jednym z wyjazdów służbowych kobieta miała otrzymywać od niego niedwuznaczne sms-y, wskazujące na zainteresowanie kontaktami intymnymi. Odrzuciła wówczas zaloty. O sprawie jednak nie powiadomiła przełożonych, dopiero po około trzech latach od zdarzenia, po – jak wskazywała w procesie jej pełnomocniczka – warsztatach dotyczących tematyki dyskryminacji w pracy, zdecydowała się ujawnić całą sprawę i wszcząć postępowanie przeciwko pracodawcy. Wezwanie do próby ugodowej nie dało efektów i sprawa trafiła do sądu. Jednak jej pozew, a także apelacja zostały oddalone przez sądy tak I, jak i II instancji.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)