Urzędnik to przeciwnik wagi ciężkiej. Kolejne rządy, które próbowały z nim walczyć, przegrywały. I chociaż zapewniły, że zmniejszenie liczby urzędników to priorytet, żadnemu się nie udało. Włącznie z rządem premiera Tuska.
W ciągu ostatniego roku ministerstwa i urzędy wojewódzkie zwiększyły zatrudnienie o 30 proc. W efekcie w administracji rządowej pracuje już 340 tys. Dla obecnego premiera taka porażka mysi być szczególnie bolesna. Poniósł ją bowiem dwukrotnie. Raz w 2009 roku, gdy wycofał się z pomysłu redukcji zatrudnia urzędników. Drugi raz w tym, gdy mimo uchwalenia niezbędnych przepisów prezydent odesłał je do Trybunału Konstytucyjnego.
Teraz urzędnicy po raz kolejny pokazali swoją siłę. Zrobili to przy okazji przeprowadzania tzw. oceny okresowej. Dyrektorzy generalni w jej trakcie wystawiają noty swoim pracownikom za to, jak pracują. I okazuje się, że nie mają kogo zwolnić. Wszyscy oceniani pracują przynajmniej na poziomie średnim. Praktycznie żaden pracownik ministerstwa czy urzędu wojewódzkiego nie dostał noty negatywnej. Nie ma tam również wybitnych pracowników. Jednym słowem króluje przeciętniactwo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.