W PRL, w czasach kartek na mięso, Biuro Polityczne PZPR zachęcało wielkoprzemysłowe zakłady pracy do hodowania świń. Teraz minister pracy namawia firmy, by zakładały przyzakładowe żłobki. Kalkulacja ekonomiczna wtedy i obecnie zachowywała pozory racjonalności, skutki też zapewne będą podobne.
FELIETON
Na apel partii jako jedna z pierwszych odpowiedziała Fabryka Samochodów Osobowych w Warszawie. Prasa donosiła, że w stołówce zakładu zatrudniającego tysiące osób marnują się tony niedojedzonych obiadów. Te cenne resztki mogłyby przecież zjeść świnie, poprawiając nieco bardzo napięty bilans mięsa. Wybudowano chlewnie, zatrudniono ludzi, zapewniono codzienny transport ze stołówki do chlewni. W ślady FSO poszły inne wielkie zakłady pracy. Tylko mięsa w kraju brakowało coraz bardziej, chociaż wtedy nikt nie liczył kosztów tej absurdalnej operacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.