Zamiast obiecanych pieniędzy w budżecie, podwyżki akcyzy przyniosły 3,5 mld zł luki względem planu, załamanie legalnej sprzedaży wyrobów tytoniowych i podwojenie szarej strefy. Przedsiębiorcy solidarnie wystąpili ze wspólnym apelem do rządu o ratowanie rynku.
Przedstawiciele wszystkich ogniw legalnego łańcucha dostaw na rynku tytoniowym sformułowali wspólne postulaty pod adresem decydentów. Kluczowym żądaniem jest zamrożenie podwyżek stawek podatku akcyzowego zaplanowanych na 2027 r. Branża domaga się, aby nowa mapa akcyzowa została wdrożona dopiero od 2028 r., a przyszłe coroczne podwyżki nie przekraczały poziomu 5 proc.
Wśród fundamentalnych postulatów, które zostały zaprezentowane na konferencji „Gwałtowny wzrost szarej strefy na rynku tytoniowym. Skutki dla całego łańcucha dostaw i budżetu państwa” znalazło się również wprowadzenie co najmniej 6-miesięcznego vacatio legis dla wszelkich zmian legislacyjnych dotyczących tego sektora, co jest niezbędne w warunkach dużej presji regulacyjnej. Organizacje zaapelowały o uczynienie systemowej walki z szarą strefą bezwzględnym priorytetem państwowych służb, a także o każdorazowe uwzględnianie realiów całego łańcucha dostaw przy tworzeniu prawa.
Branża tytoniowa na zakręcie
Skalę załamania legalnego rynku oraz destabilizacji sektora przedstawiła Magdalena Szewczyk-Pochrzęst, dyrektorka Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego (KSPT). Zwróciła uwagę na znaczenie branży dla krajowej gospodarki.
Polska jest największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych w UE oraz drugim producentem liścia tytoniowego. Aż 85 proc. krajowej produkcji trafia na eksport, co pokrywa 40 proc. unijnego zapotrzebowania, a w 2025 r. sektor dostarczył do budżetu 33,6 mld zł z akcyzy, czyli 6 proc. całkowitych dochodów państwa – powiedziała.
Przypomniała, że gdy w 2022 r. wdrażano pierwotny kalendarz podwyżek na poziomie 10 proc. rocznie, rynek legalny ustabilizował się, a szara strefa osiągnęła rekordowo niski poziom 4,7 proc. Jednak zerwanie tej umowy społecznej i wprowadzenie drastycznych podwyżek (na papierosy: 25 proc. w 2025 r., 20 proc. w 2026 r. i 15 proc. w 2027 r.; na tytoń do palenia odpowiednio: 38 proc., 30 proc., 22 proc.; wyroby nowatorskie: 50 proc., 20 proc., 15 proc.; e-papierosy: 75 proc., 50 proc., 25 proc.; a także obłożenie saszetek stawką 150 zł/kg z dalszymi wzrostami oraz urządzeń kwotą 40 zł/szt.) całkowicie odwróciło ten trend.
W I kwartale tego roku szara strefa wyrobów tytoniowych to jest już 9,7 proc. – podkreśliła Magdalena Szewczyk-Pochrzęst.
Zauważyła, że porównując sprzedaż legalnych wyrobów w okresie od stycznia do lipca w ubiegłym i bieżącym roku, legalny rynek skurczył się o 10 proc., a kolejne miesiące przynoszą dalsze spadki, co zwiastuje rychłe przekroczenie progu dwucyfrowego. Wskazała także na fiasko kalkulacji Ministerstwa Finansów: w 2025 r. resort zaplanował 37,1 mld zł wpływów z akcyzy tytoniowej, a uzyskał 33,6 mld zł. Zwróciła również uwagę na rozszerzenie nożyc cenowych: najtańsza legalna paczka kosztuje dziś około 25 zł, podczas gdy cena na czarnym rynku wynosi niezmiennie 9-10 zł, gdyż koszty przestępców nie wzrastają. W efekcie do 2028 r. Polska pod względem obciążenia akcyzą w średniej cenie znajdzie się w ścisłej czołówce UE, tuż za Niemcami, co najsilniej uderza w najuboższych konsumentów.
Dowody na skokowy wzrost nielegalnego obrotu dostarczają cykliczne badania. Andrzej Ludek, prezes Instytutu Doradztwa i Badań Rynku Almares, wyjaśnił metodologię „badania pustych paczek”, prowadzonego od lat w 70 miastach Polski na próbie 17 tys. opakowań 3-4 razy w roku. Wyniki za I kwartał 2026 r. potwierdzają udział szarej strefy na poziomie 9,7 proc., co oznacza wzrost o ponad 100 proc. w porównaniu z III kwartałem 2023 r. (4,4 proc.). Na nielegalny wolumen składają się podróbki znanych marek oraz wyroby bez polskich znaków akcyzy, przemycane głównie z Białorusi, gdzie działają wyspecjalizowane fabryki produkujące na rynki zagraniczne, a także z Ukrainy, Niemiec czy kanałów Duty Free.
Fiskalna iluzja i krzywa Laffera
Eksperci ekonomiczni biorący udział w debacie stwierdzili, że Ministerstwo Finansów padło ofiarą nierealistycznych założeń, ignorując elementarne prawa ekonomii. Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, zaznaczył, że decyzja o podwyżkach nie była oparta na dowodach, lecz na prostym, życzeniowym przeliczeniu stawek, bez uwzględnienia inflacji i reakcji konsumentów na wzrost cen półkowych.
Przypomniał on, że Polska objęta jest unijną procedurą nadmiernego deficytu z celem zejścia poniżej 3 proc. PKB do 2028 r. Tymczasem w 2025 r. deficyt zamiast zakładanych 6,9 proc. osiągnął 7,2 proc. PKB, a do osiągnięcia 5 proc. zabrakło 87 mld zł. Podwyższona akcyza przyniosła w 2025 r. jedynie 1,6 mld zł dodatkowego dochodu ponad bazę, zamiast planowanych 3,5 mld zł, przy jednoczesnym spadku krajowej produkcji wyrobów tytoniowych o blisko 13 proc. rok do roku. Dane z wykonania budżetu za pierwsze 7 miesięcy 2026 r. pokazują ponowny spadek realizacji planu akcyzowego, co czyni cel deficytowy 6,5 proc. nierealnym.
Do zjawiska krzywej Laffera odniósł się dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club. Wskazał, że przekroczenie punktu optymalnego opodatkowania powoduje ucieczkę konsumentów do podziemia, przez co uczciwi przedsiębiorcy przestają wygrywać w warunkach rynkowych. Przypomniał sukces z lat 2014-2019, kiedy dzięki ścisłemu dialogowi biznesu z Krajową Administracją Skarbową zredukowano szarą strefę z 20 proc. do poziomu poniżej 5 proc. Obecne wskaźniki oznaczają cofnięcie się o siedem lat. Zaapelował także o powrót do konsultacji w ramach Rady Dialogu Społecznego i Rady Przedsiębiorczości.
Z kolei Piotr Palutkiewicz, prezes Warsaw Enterprise Institute, zauważył, że szara strefa zawsze eksploduje w wyniku błędów regulatora – tworzenia sztucznych cen nieodpowiadających realiom rynkowym lub nadmiernego opodatkowania. Jego zdaniem twierdzenie, że Polacy nagle masowo rzucili palenie, jest mitem, gdyż popyt przeniósł się bezpośrednio do szarej strefy. WEI postuluje przeprowadzenie rzetelnej analizy ex-post skutków wprowadzonych przepisów, przestrzegając, że zyski z nielegalnego tytoniu stają się kołem zamachowym dla zorganizowanych grup przestępczych, rozszerzających działalność m.in. na handel narkotykami.
Konsekwencje od rolnictwa po handel
Polityka fiskalna uderza we wszystkie ogniwa legalnego łańcucha wartości. Dr n. pr. mec. Robert Draba, członek zarządu Pracodawców RP, wskazał na wewnętrzną sprzeczność polityki państwa, które próbuje łączyć maksymalizację wpływów z deklarowaną troską o zdrowie publiczne. W praktyce drastyczne skoki akcyzy nie zmieniają nawyków palaczy, lecz kierują ich ku wyrobom niekontrolowanym, produkowanym m.in. na Białorusi. Podkreślił, że przedsiębiorcy spełniający wyśrubowane normy przegrywają z nielegalnym rynkiem, dlatego w 2027 r. należy powstrzymać dalsze podwyżki akcyzy.
W imieniu pracowników fabryk głos zabrał Maciej Skorliński, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego w Polsce. Zwrócił uwagę, że sektor zatrudnia bezpośrednio w zakładach produkcyjnych ok. 6 tys. osób, a w całym otoczeniu gospodarczym daje utrzymanie nawet 0,5 mln osób. Spadek legalnej produkcji o 13 proc. stawia zakłady przed dramatycznym wyborem: ograniczanie wolumenu albo redukcja zatrudnienia. Dlatego związkowcy żądają walki ze wschodnim przemytem oraz zaostrzenia kar dla przestępców.
Konsekwencje rozwoju szarej strefy ponosi również handel tradycyjny. Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, podkreślił, że w małych sklepach wyroby tytoniowe generują nawet do 20 proc. obrotu oraz napędzają sprzedaż produktów impulsowych i spożywczych. Przy obecnym tempie upadłości małych sklepów (znika ok. 2 placówek dziennie), odpływ klientów do podziemia tytoniowego grozi falą bankructw. Ostrzegł także przed wymiarem zdrowotnym: w nielegalnych papierosach służby celne wykrywają opiłki, gwoździe, szkło, odchody zwierzęce, a nawet strychninę, a w szarej strefie całkowicie nie istnieje weryfikacja pełnoletności kupujących.
Na początku łańcucha produkcyjnego znajdują się rolnicy. Krzysztof Andruszkiewicz, doradca i ekspert Okręgowego Związku Plantatorów Tytoniu w Augustowie, przypomniał, że w Polsce funkcjonuje ok. 3,3 tys. gospodarstw uprawiających tytoń na powierzchni dającej 20-21 tys. ton surowca rocznie, co plasuje nasz kraj w unijnej czołówce obok Włoch i Hiszpanii. Działalność ta prowadzona jest na najsłabszych glebach IV i V klasy, gdzie inne uprawy są nieopłacalne. W obliczu wygasania dopłat unijnych, presji umów międzynarodowych, jak Mercosur oraz załamania popytu ze strony legalnych przetwórców i koncernów eksportujących wyroby za 3 mld euro, plantatorzy znaleźli się w krytycznym położeniu. Zaapelował o opamiętanie, dialog i stabilność regulacyjną, wskazując m.in. na potencjał polskiego tytoniu w ekstrakcji czystej nikotyny dla przemysłu farmaceutycznego.
PO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu