Słuchając expose premiera, w pierwszej chwili pomyślałem, że nareszcie zaczniemy budować racjonalną politykę prorodzinną. A taką na pewno nie można było nazwać ani funkcjonującej obecnie ulgi prorodzinnej, ani też systemu wypłat becikowego. Chwila refleksji szybko sprowadziła mnie na ziemię.
Po pierwsze, rząd w 2013 roku zabierze ulgę tym, którzy mają tylko jedno dziecko i zarabiają powyżej 85 tys. zł rocznie (czyli z miesięczną pensją przekraczającą 7080 zł po odjęciu składek ZUS i zdrowotnej). Jeśli będą mieli więcej niż jedno dziecko, ulgi zachowają. W teorii to słuszne posunięcie, które mogłoby zmobilizować osoby dobrze sytuowane do posiadania więcej niż jednego dziecka. Bodziec ten w przypadku osób mniej zarabiających nie ma już dużego znaczenia, bo osoby te z reguły nie mają dużych dochodów, a zatem i podatku, który pozwoliłby im ulgę skonsumować. To dziwny sygnał. Zupełnie jakby państwu bardziej zależało, by więcej dzieci rodziło się w rodzinach bogatych niż biednych.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
