Autopromocja

Uprzejmie donoszę... Polacy gorliwie informują skarbówkę, ale najczęściej podają nieprawdziwe informacje

podatki1
Eksperci są zgodni, że takie donosy to sprzeciw obywateli wobec oszustw podatkowych. – Dla podatników, którzy są uczciwi i odprowadzają podatki i składki w należnej wysokości, informowanie o tym, że ktoś działa poza prawem i w szarej strefie, to często jedyny sposób na walkę z nieuczciwą konkurencją – kwituje Kostowska. ShutterStock
17 lutego 2019

W zachodnich demokracjach donoszenie o nieprawidłowościach to imperatyw. Dla Polaka donos to sposób na wylanie żalów i utrudnienie życia tym, którzy go zawiedli.

4152261-magazyn-okladka-15-lutego.png

– uważa Paweł Satkiewicz, doradca podatkowy, twórca serwisu Podatki.blog. Jego zdaniem mamy do nich zupełnie inne podejście niż mieszkańcy krajów Europy Zachodniej czy Skandynawii. – Tam donos jest spełnieniem obywatelskiego obowiązku. Ludzie są nauczeni informować władze o dostrzeżonych nieprawidłowościach. U nas sygnalizowanie naruszeń jest traktowane jako kolaboracja z organami państwa – mówi Satkiewicz.

Co do tego, że donosicielstwo nie cieszy się w Polsce uznaniem, nikt nie ma chyba wątpliwości. Wystarczy spojrzeć na synonimy słowa „donosiciel”. Mamy wśród nich dwulicowca, fałszywca, kabla, konfidenta, wtyczkę i kapusia. Pejoratywną konotację ma też słowo „oszust”, ale ten i tak cieszy się większym poważaniem niż donosiciel. Określa się tak często cwaniaka, spryciarza, tego, który zdołał przechytrzyć system (czytaj: zachłannego fiskusa).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.