W zachodnich demokracjach donoszenie o nieprawidłowościach to imperatyw. Dla Polaka donos to sposób na wylanie żalów i utrudnienie życia tym, którzy go zawiedli.
– uważa Paweł Satkiewicz, doradca podatkowy, twórca serwisu Podatki.blog. Jego zdaniem mamy do nich zupełnie inne podejście niż mieszkańcy krajów Europy Zachodniej czy Skandynawii. – Tam donos jest spełnieniem obywatelskiego obowiązku. Ludzie są nauczeni informować władze o dostrzeżonych nieprawidłowościach. U nas sygnalizowanie naruszeń jest traktowane jako kolaboracja z organami państwa – mówi Satkiewicz.
Co do tego, że donosicielstwo nie cieszy się w Polsce uznaniem, nikt nie ma chyba wątpliwości. Wystarczy spojrzeć na synonimy słowa „donosiciel”. Mamy wśród nich dwulicowca, fałszywca, kabla, konfidenta, wtyczkę i kapusia. Pejoratywną konotację ma też słowo „oszust”, ale ten i tak cieszy się większym poważaniem niż donosiciel. Określa się tak często cwaniaka, spryciarza, tego, który zdołał przechytrzyć system (czytaj: zachłannego fiskusa).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.