Stosunki na linii fiskus – obywatele cywilizują się w tempie wysoce niezadowalającym. Zwłaszcza gdy obywatel jest przy okazji przedsiębiorcą, co niejako z definicji stawia go w kręgu podejrzeń. O tym, że prawo podatkowe jest nieprecyzyjne, czego najlepszym dowodem sprzeczne orzecznictwo sądów w identycznych sprawach – piszemy od lat.
Protezą rozwiązania tego problemu miały stać się interpretacje podatkowe. Jeśli przedsiębiorca sam nie jest w stanie wydedukować, jak się zachować, aby być w zgodzie z przepisami, zwraca się o interpretację do stosownej dla niego izby skarbowej.
Nic to, że za wytłumaczenie, co autor miał na myśli, musi jeszcze zapłacić. Te kilkadziesiąt złotych i tak jest kosztem wielokrotnie mniejszym niż kara za ewentualne złamanie niejasnego prawa. Można to potraktować jako polisę ubezpieczeniową. Jeśli bowiem przedsiębiorca postąpi tak, jak mówi interpretacja – nie można go karać, gdy po latach okaże się, że prawo należało stosować zupełnie inaczej. Gorzej, że izby skarbowe zaczynają się od tego obowiązku wykręcać. Firmy skarżą się, że ich prośby o interpretację są odrzucane pod wątpliwymi pretekstami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.