Autopromocja

Ani kierowca, ani UBER nie uciekną przed polskim fiskusem

samochód, kierowca, kierownica
Polski fiskus nie odpuści dochodowi nowego gracza na rynku przewozów.ShutterStock
21 sierpnia 2014

Wejście na polski rynek korporacji, która odpłatnie umożliwia kojarzenie pasażera i kierowcy to zagrożenie dla taksówkarzy, a nie organów podatkowych. Te mają bowiem podstawy, aby wyegzekwować daninę zarówno od współpracujących z UBER kierowców, jak też od samej korporacji.

Amerykańska firma z siedzibą w San Francisco powstała w marcu 2009 r. jako pomysł Travisa Kalanicka i Garreta Campa. Dziś działa w kilkudziesięciu krajach, budząc coraz większy sprzeciw taksówkarzy. Uber oferuje aplikację na smartfony, dzięki której kojarzy potencjalnego pasażera ze znajdującym się blisko i współpracującym z firmą kierowcą. Przejazdy oparte o ten system są tańsze niż z wykorzystaniem tradycyjnych korporacji taksówkarskich. Firma potrąca dla siebie 20 proc. ceny za usługę, a reszta trafia do kieszeni współpracownika. Podkreśla też, że nie działa jako przewoźnik, a kierowcy działają „de facto” na własną rękę.

To wszystko powoduje sprzeciw tradycyjnych taksówkarzy. Przeciwko Uber występują także politycy (aplikacja została zakazana m.in. w amerykańskim stanie Wirginia i w niemieckim Berlinie). Zarzuty taksówkarzy o nieuczciwą konkurencję to nie koniec

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.