Cytrynian stylu
Nowoczesne, wielogwiazdkowe hotele
potrafią doprowadzić człowieka do furii.
Kiełkować zaczyna ona już na etapie rezerwacji
pokoju. Wykręcacie numer i prosicie o standardową,
najtańszą dwójkę z widokiem na
wentylatory hotelowej kuchni. Niestety, okazuje się,
że w terminie, który was interesuje, jest już
zajęta. Za tydzień też. I za miesiąc.
Dostępna będzie dopiero w listopadzie 2017 roku,
ale wtedy w hotelu odbywa się kongres świadków
Jehowy. Sekundę później otrzymujecie
alternatywną propozycję - apartament cesarski
na ostatnim piętrze z jacuzzi zamiast wanny w
promocyjnej cenie. Promocyjnej, czyli za kwotę
dwukrotnie wyższą niż ta, którą
zamierzaliście wydać. Ale bierzecie go, żeby
nie wyszło, że jesteście z tych, co
kupują tygodniowy pobyt na Grouponie za 99 zł i
potem marudzą, że na śniadanie serwowano im
resztki z kolacji.