Autopromocja

Lekarze mają milczeć o koronawirusie. Dyrektorzy wyciszają medyków

epidemia
Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, opowiadają, że wszyscy, z którymi odbyły się rozmowy dyscyplinujące, są straszeni albo zwolnieniem dyscyplinarnym, albo nałożeniem kary porządkowejShutterStock
26 marca 2020

Lekarze, którzy piszą o nieprawidłowościach i brakach w szpitalach, dostają zakaz rozmów z dziennikarzami i dzielenia się informacjami za pomocą mediów społecznościowych.

Naruszeniem dobrego imienia placówki dyrektor nowotarskiego szpitala uzasadnił decyzję o zwolnieniu położnej, która w mediach społecznościowych informowała o warunkach, w jakich pracuje. – Na swoim profilu facebookowym pokazałam moje ręce po dyżurze oraz maseczkę, którą sama wykonałam, ponieważ brakowało ich na naszym oddziale – mówiła kobieta w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Lekarze różnych specjalizacji informują o tym, że są uciszani, zwłaszcza jeśli sygnalizują braki w sprzęcie ochronnym dla pracowników służby ochrony zdrowia. – W naszym szpitalu przez dyrektora zostało wydane ustne polecenie zabraniające nam rozmów z mediami na temat koronawirusa. Każdy komunikat, który wychodzi, musi zostać uzgodniony z dyrekcją – mówi nam jeden z lekarzy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane