Koronawirus w Polsce: Jak ratować polską gospodarkę? Może tak, jak Niemcy po II wojnie światowej

Koronawirus. Gospodarka. Kryzys. Giełda
Koronawirus. Gospodarka. Kryzys. GiełdaShutterStock
27 marca 2020

Tarcza antykryzysowa, dodruk pieniądza. Nie ma pewności, czy uratują nas przed zapaścią, może nawet ją tymczasowo pogłębią, ale pożar gasi się wszystkim, co jest pod ręką. Już teraz jednak jednak trzeba pytać, co potem? Jak nadać impet gospodarce, gdy pandemia się już skończy? Trzeba zrobić to, co Niemcy zrobili po II wojnie światowej.

Nie będę przytaczał prognoz dotyczących możliwego spadku PKB, który zapewnie będzie miał miejsce. To niepoważne wróżenie z fusów. Nie wiemy, jak długo potrwa pandemiczny paraliż gospodarki. Jedyne co wiemy to, że im dłużej potrwa, tym straty będą większe i że prawdopodobnie nie będą narastać liniowo, przewidywalnie, a raczej – śladem narastania zachorowań na koronawirusa – skokowo, na zasadzie reakcji łańcuchowej. Jedno bankructwo będzie powodowało kilka kolejnych. Jeśli np. zbankrutuje sieć handlowa, zbankrutuje też część jej kontrahentów, ludzie znajdą się na bruku, spadnie popyt, zbankrutują kolejne firmy, itd. Ten samonapędzający się mechanizm zniszczenia można próbować spowolnić, zwiększając w gospodarce płynność. To właśnie próbują robić teraz rządy całego świata.

Pozostało 63% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.