Część szpitali nie dostaje pieniędzy na wynagrodzenie dla lekarzy rezydentów, wynika z przeprowadzonej przez DGP sondy i sygnałów, które napływają do Naczelnej Izby Lekarskiej. Fundusze powinny pochodzić z Ministerstwa Zdrowia. Czasem chodzi o setki tysięcy złotych.
Problem dotyczy głównie rezydentów (lekarzy robiących specjalizację za pieniądze z resortu zdrowia), którzy rozpoczęli szkolenia wiosną tego roku. – Ministerstwo nadal nie podpisało z nami umów. Wydajemy co miesiąc około 20 tys. zł na rezydentów, których przyjęliśmy na wiosnę, a nie otrzymaliśmy jeszcze zwrotu pieniędzy z resortu. Tymczasem już zaczynamy przyjmować nowych – mówi Marek Piskozub, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Co roku jest jakiś poślizg, ale nie aż taki.
To niepokojący sygnał. Tym bardziej że w niektórych szpitalach kłopoty dotyczą nie tylko nowo przyjętych lekarzy, lecz także tych, którzy się już szkolą od kilku lat. I tak na przykład w miejskim szpitalu im. Narutowicza w Krakowie twierdzą, że mają problem z uzyskaniem pieniędzy za wszystkich 46 rezydentów, którzy robią specjalizację w ich placówce. Za IV kwartał tego roku szpital powinien otrzymać z resortu zdrowia 520 tys. zł, dostał tylko 300 tys. zł. Zaś w przypadku nowych rezydentów ministerstwo zapłaciło jedynie za połowę z nich.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.