Autopromocja

Nowa ustawa o ratownictwie skończy z prymatem ceny

Karetka pogotowia
Ratownicy będą mieli zwiększone możliwości, jeśli chodzi o czynności medyczne czy katalog leków, które mogą podawać.ShutterStock
15 lutego 2016

- Przyznanie podwyżek dla pielęgniarek zaburzyło system wynagrodzeń w ratownictwie przedszpitalnym. Będę zabiegał o to, by w przyszłym roku znalazły się środki, które pozwolą na wzrost wynagrodzeń ratowników - mówi Marek Tombarkiewicz.

2460377-marek-tombarkiewicz-podsekretarz.jpg
Marek Tombarkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Nie bez powodu dostałem akurat te dwa departamenty. Jestem specjalistą anestezjologii i intensywnej terapii, a także medycyny ratunkowej. W oczach ministra Konstantego Radziwiłła było to rekomendacją. Obecna ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym pochodzi z 2006 r. i po kilkunastu poprawkach w ciągu 10 lat nadszedł czas, by ją zmienić. To jest moja rola: napisać nową, nowoczesną i dostosowaną do współczesnych warunków i realiów regulację.

Projekt jest już w konsultacjach i chcemy, by jak najszybciej wszedł w życie. Poszerza on kompetencje ratowników w niektórych aspektach. Na przykład będą mieli zwiększone możliwości, jeśli chodzi o czynności medyczne czy katalog leków, które mogą podawać. Na początku roku wydaliśmy interpretację o braku zagrożeń dla ratowników medycznych w związku z wygaśnięciem poprzedniego rozporządzenia.

Tak. Wiele środowisk zaangażowało się w przygotowanie i konsultacje tamtego rządowego projektu. Procedowanie trwało ponad rok, a w międzyczasie zmienił się rząd. Na pewno wykorzystamy ten materiał, nie trafi on do kosza, ale projekt ustawy, a wcześniej założeń do niej, trzeba napisać na nowo m.in. pod kątem zapowiedzi jakie padły w exposé premier Beaty Szydło.

W najbliższych miesiącach. Chciałbym, żeby projekt ustawy we wrześniu trafił do Sejmu, a do końca roku została ona uchwalona. Trzeba też dać długi okres vacatio legis na dostosowanie się podmiotom medycznym do nowych zapisów.

Tak, mówimy o publicznym podejściu do ratownictwa, ale nie chcemy tworzyć nowej służby mundurowej w celu realizacji tych ważnych zadań. Musimy znaleźć inną formułę, która radykalnie zwiększy bezpieczeństwo pacjentów w sytuacjach nagłych. Jednocześnie musimy znaleźć optymalne rozwiązania dla jednostek, które misję publiczną będą miały za główny cel funkcjonowania.

W ratownictwie trzeba konkurować jakością i szerokim zakresem bezpieczeństwa dla pacjentów, szybkością reagowania, a nie ceną. Wybieranie tańszego operatora karetek jest nieporozumieniem. Oczywiście nikt sobie nie wyobraża sytuacji, by rozdzielać publiczne pieniądze na ratownictwo w sposób prosty, bezkonkursowy. Jednak obecna formuła wyłaniania realizatorów tych usług powodowała wiele problemów, choćby z realizacją i trwałością projektów unijnych w związku z częstymi zmianami podmiotów realizujących zadania medyczne.

Nie musimy wcale mówić o konkurencji w znaczeniu gospodarczym, gdy jedna oferta od drugiej jest tańsza o złotówkę. Chodzi o to, by pacjent czuł się bezpieczny, a będzie tak wówczas, gdy sposób funkcjonowania państwowego ratownictwa medycznego opiszemy jako dający nam gwarancje prawidłowego działania. Chodzi m.in. o rozlokowanie zespołów, całościowy potencjał firmy, który zagwarantuje nam odpowiednią siłę reakcji w sytuacjach krytycznych, kadry, a na końcu sprzęt.

Do zagwarantowania sprawnego funkcjonowania medycyny ratunkowej musimy mieć przede wszystkim wykwalifikowanych ludzi. Dzisiaj mamy 900 lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej, którzy m.in. pracują w szpitalach i karetkach, ale niestety pracują poza systemem ratownictwa medycznego, a potrzebnych jest 2800. Musimy się zastanowić, jak zachęcić lekarzy do robienia tej trudnej specjalizacji.

Pomoże nam w tym zmiana niektórych aktów prawnych i uelastycznienie podejścia do tematu specjalizacji. Lekarze ratownictwa nie będą musieli obawiać się zamknięcia ścieżki rozwoju zawodowego, co ma miejsce dzisiaj. Planujemy umożliwienie im zrobienia dodatkowych specjalizacji, np. z kardiologii w przyspieszonym tempie, jak również pracujemy na sytuacją odwrotną, czyli umożliwieniem szybszego uzyskania tytułu specjalisty medycyny ratunkowej po innych specjalnościach lekarskich. Nie w pięć lat, a np. w trzy. Dzięki temu nie tylko będą mieli większą wiedzę, ale i możliwość zmiany pracy w przyszłości czy otworzenia własnego gabinetu. Bierzemy pod uwagę różne rozwiązania uelastyczniające system ratownictwa, ale przy zachowaniu jego bezpieczeństwa. Specjalistów ratownictwa na razie brakuje i jeszcze długo to się nie zmieni. Chcemy m.in. rozwijać telemedycynę, która może usprawnić system.

Taki jest plan. Wojewodowie dostali rekomendacje, aby ujednolicić wszystkie umowy, tak by konkursy odbyły się w przyszłym roku w jednym czasie.

Będę zabiegał o to, by już w przyszłorocznym budżecie przeznaczonym na ratownictwo medyczne znalazły się środki, które pozwolą na rozpoczęcie ścieżki wzrostu wynagrodzeń. To stosunkowo niewielka grupa około 13 000 osób. W porównaniu z wydatkami związanymi z podwyżką dla kilkuset tysięcy pielęgniarek, to koszt nie tak duży, ale jednak w skali kraju odczuwalny dla budżetu. Przyznanie podwyżek dla pielęgniarek faktycznie zaburzyło system wynagrodzeń w ratownictwie przedszpitalnym. A dysproporcje będą rosły, ponieważ w sumie w ciągu czterech lat pielęgniarki mają dostać średnio 1600 zł brutto podwyżki.

Przez 9 lat pracy w szpitalu powiatowym doświadczyłem wielu problemów i bolączek takich placówek. Jest to „pierwsza linia reagowania” i to, co się tam dzieje, jest najlepszym miernikiem problemów służby zdrowia. Mam ambicję, by także w tym zakresie przysłużyć się do dobrych zmian. Podczas spotkań kierownictwa resortu minister pyta mnie o opinię, ponieważ wie, że mam na ten temat wiedzę oraz pomysły rozwiązań. Spotykam się chętnie z organizacjami zrzeszającymi takie placówki, bo choć mam własne doświadczenia, to wiem, że są różnice w podejściu lokalnym wynikające głównie z odmiennej polityki oddziałów NFZ.

Wszystkie przepisy tworzą ludzie dla ludzi, więc jeśli ktoś stworzył coś, co nie ma praktycznego wymiaru, to teraz mam szanse wpłynąć na zmiany nieżyciowych wymogów. W tym celu z jednej strony mamy w ministerstwie zespół dedykowany deregulacji i usuwaniu z przepisów absurdów, z drugiej strony pracujemy nad tym, by nowe prawo było dobre, przystępne i łatwe w stosowaniu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.