Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach stał się największą imprezą targową w tej części Europy. Skala wydarzenia pokazuje nie tylko rosnące znaczenie polskiego przemysłu obronnego, ale również to, że wydatki na bezpieczeństwo zaczynają otwierać rynek dla firm, które dotychczas nie miały wiele wspólnego z sektorem zbrojeniowym.
– W tym roku po raz pierwszy targi zbrojeniowe stały się większe od naszych największych targów techniki rolniczej Agrotech. Śmiało mogę powiedzieć, że to największa impreza targowa w naszej części Europy – mówi Andrzej Mochoń, prezes Zarządu Targi Kielce.
Od jednej hali do jedenastu
Skala zmian jest widoczna szczególnie wtedy, gdy porówna się dzisiejszy Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego z jego początkami. Pierwsza edycja, organizowana 33 lata temu, zgromadziła nieco ponad 70 firm w jednej hali.
Dziś wydarzenie zajmuje 11 hal. W tegorocznej edycji uczestniczy 1206 firm, a dodatkowo około 250 przedsiębiorstw jest reprezentowanych przez swoje produkty na stoiskach innych wystawców. Oznacza to, że w Kielcach można zobaczyć ofertę blisko 1500 firm.
Kielecki salon zbliża się tym samym skalą do największych europejskich wydarzeń branży obronnej. Numerem jeden pozostaje paryski, a Kielce coraz mocniej aspirują do grona najważniejszych miejsc spotkań światowego przemysłu obronnego.
Zbrojeniówka potrzebuje cywilnego biznesu
Rosnąca skala targów jest jednak czymś więcej niż tylko sukcesem organizacyjnym. Widać na nich zmianę zachodzącą w całym sektorze obronnym.
Przy niewielkiej skali produkcji przemysł obronny mógł w dużej mierze samodzielnie wytwarzać komponenty potrzebne do produkcji uzbrojenia. Problem pojawia się wtedy, gdy zamówienia rosną wielokrotnie.
Jeżeli produkcja określonego sprzętu ma zwiększyć się nagle dziesięciokrotnie, przemysł obronny nie jest w stanie równie szybko zbudować wszystkich potrzebnych mocy produkcyjnych. Potrzebni są więc kooperanci.
I właśnie ich coraz częściej można spotkać w Kielcach.
Są to przedsiębiorstwa, które wcześniej pracowały przede wszystkim dla sektora cywilnego. Przykładem mogą być producenci siłowników wykorzystywanych w maszynach budowlanych. Po odpowiednim dostosowaniu takie rozwiązania mogą znaleźć zastosowanie również w pojazdach wojskowych.
– Mówię oczywiście trochę żartobliwie, że wystarczy je wzmocnić i przemalować na zielono, ale takie firmy rzeczywiście mogą stać się dostawcami dla przemysłu wojskowego – wskazuje Mochoń.
To może być jedna z najważniejszych zmian wynikających ze zwiększania wydatków na obronność: pieniądze przeznaczane na bezpieczeństwo zaczynają przepływać również do przedsiębiorstw, które wcześniej nie były częścią sektora zbrojeniowego.
SAFE szansą dla polskiego przemysłu
Dodatkowym impulsem jest europejski program SAFE. Polska ma mieć do dyspozycji około 43 mld euro, czyli ponad 170 mld zł, na inwestycje związane z bezpieczeństwem i obronnością. Znaczna część tych środków ma zostać wydana na polskim rynku.
Dla krajowego przemysłu oznacza to ogromną szansę rozwojową.
– To gigantyczna okazja dla całego polskiego przemysłu i całej polskiej gospodarki – podkreśla rozmówca.
Właśnie perspektywa dużych zamówień sprawia, że na targach pojawia się coraz więcej przedsiębiorstw dotychczas niezwiązanych ze zbrojeniówką. Firmy przyjeżdżają do Kielc nie tylko po to, aby zaprezentować gotowe produkty, ale również znaleźć miejsce w łańcuchach dostaw dla sektora obronnego.
Dla polskiej gospodarki może to oznaczać rozwój nowych kompetencji, inwestycje w moce produkcyjne i wejście części firm cywilnych na rynek zamówień obronnych.
Targi wracają do swojej najważniejszej funkcji
Rosnąca skala wydarzenia pokazuje również, że mimo rozwoju komunikacji cyfrowej targi pozostają ważnym elementem gospodarki.
Pandemia COVID-19 pokazała, że część spotkań biznesowych można przenieść do internetu. Nie zastąpiło to jednak bezpośrednich kontaktów między przedsiębiorcami.
W przypadku przemysłu obronnego znaczenie takich spotkań jest szczególnie duże. Rozmowy między producentami, potencjalnymi dostawcami, przedstawicielami armii i zagranicznymi delegacjami mogą prowadzić do tworzenia nowych łańcuchów dostaw i kontraktów.
W tegorocznym wydarzeniu uczestniczyć ma około 60 zagranicznych delegacji. Wśród odwiedzających są przedstawiciele około 60 państw.
Potrzebne nowe hale i parking
Dynamiczny rozwój targów oznacza też problemy infrastrukturalne. Organizatorzy już planują kolejne inwestycje.
Jednym z najpilniejszych projektów jest wielopoziomowy parking. Ma zostać przygotowany w formule „zaprojektuj i zbuduj”. W dalszej perspektywie konieczna będzie również modernizacja istniejących hal oraz dalsze zwiększanie powierzchni wystawienniczej.
Częściowo problem rozwiązywane są poprzez budowę hal tymczasowych, ale przy obecnym tempie rozwoju wydarzenia nie będzie to rozwiązanie wystarczające w długiej perspektywie.
Istotna będzie również poprawa komunikacji. W Kielcach przebudowywana jest droga ekspresowa S74, która przebiega przez miasto i obejmować m.in. dwa tunele. Budowa oznacza obecnie utrudnienia, ale po jej zakończeniu dojazd do terenów targowych ma być znacznie łatwiejszy.
Atutem Kielc pozostaje także położenie przy trasie S7 łączącej Warszawę z Krakowem. Do miasta można stosunkowo łatwo dotrzeć zarówno z lotniska Chopina, jak i z Krakowa-Balic.
Kielce chcą więc wykorzystać swój dotychczasowy atut – położenie w centrum Polski – aby z lokalnego wydarzenia stworzyć jeden z najważniejszych europejskich punktów spotkań przemysłu obronnego.
33 lata po pierwszej edycji MSPO przeszedł drogę od 70 firm w jednej hali do wydarzenia, na którym prezentowane są produkty blisko 1500 przedsiębiorstw.
Dziś ambicją organizatorów nie jest już tylko utrzymanie tej pozycji. Cel jest znacznie większy: Kielce chcą zostać liderem europejskich targów przemysłu obronnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu