Autopromocja

Ryczałt za noclegi musi być wypłacony i odpowiednio nazwany

kierowca, ciężarówka, samochód
Pełnomocnik pozwanej firmy argumentował, że kierowca nigdy nie przedstawił rachunków dokumentujących poniesione przez niego koszty.ShutterStock
14 marca 2018

Choć przepisy obligujące firmy transportowe do wypłacania kierowcom ryczałtów według stawek określonych w rozporządzeniu ministra pracy (Dz.U. z 2012 r. nr 256, poz. 1991 ze zm.) są niezgodne z konstytucją, to jeśli przedsiębiorca zobowiązał się do ich stosowania, musi to robić. Tak wynika z wczorajszego wyroku Sądu Najwyższego, który oddalił skargę kasacyjną przewoźnika od wyroku nakazującego wypłatę zaległych świadczeń.

Kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia SN miały wewnętrzne regulacje przyjęte w pozwanej spółce. A te wprost określały, że kierowcy z tytułu podróży służbowej przysługują należności określone w ministerialnym akcie. W uzasadnieniu SN odwołał się też do uchwały w składzie siedmiu sędziów z października 2017 r. (sygn. akt III PZP 2/17), w której stwierdzono, że wewnętrzne przepisy w firmie mogą określać wysokość ryczałtu nawet na niższym poziomie, niż to wynika z rozporządzenia (minimum 25 proc. kosztów hotelowych).

Pełnomocnik pozwanej firmy argumentował, że kierowca nigdy nie przedstawił rachunków dokumentujących poniesione przez niego koszty, nie domagał się też zapewnienia noclegu w hotelu zamiast w kabinie. A istotą ryczałtu jest refundacja wydatków.

SN odniósł się do tego w dość osobliwy sposób. W uzasadnieniu sędzia Krzysztof Staryk wskazał, że kierowca musiał ponieść koszty związane z noclegiem, bo wynika to z... przepisów. Zarówno unijne rozporządzenie 561/2006, jak i orzecznictwo TSUE dopuszcza spędzanie w kabinie jedynie krótszych przerw. – Jeżeli pracodawca nie zapewnił kierowcy bezpłatnego noclegu np. na terenie jakiejś bazy w innym kraju, to ten musiał wynająć sobie kwaterę czy hotel i sam ponosić dodatkowe koszty związane z tygodniowym odpoczynkiem – wywodził sędzia Staryk.

Reprezentujący przewoźnika mec. Grzegorz Dudała argumentował, że kierowca miał wypłacane świadczenia z tytułu delegacji, i to w kwocie przewyższającej roszczenie. Z tym, że nie wyszczególniono, jaką część środków stanowiły diety, a jaką ryczałty. SN uznał jednak, że skoro wysokość ryczałtu nie została określona, to należy stosować stawki ujęte w rozporządzeniu.

– Wyrok ten nie wyjaśnia w sposób jednoznaczny sytuacji prawnej przewoźników, którzy faktycznie wypłacali kierowcom świadczenia związane z podróżą służbową i nie rozwiewa wątpliwości związanych z kwalifikowaniem tych świadczeń pod względem prawnym – komentował mec. Dudała. Poza sporem było, że pracownik otrzymywał świadczenia związane z podróżą służbową, określone jako delegacje, w wysokości przekraczającej kwoty należnych ryczałtów. Literalne trzymanie się przez Sąd Najwyższy zapisu regulaminu, który mówi o regulowaniu sytuacji prawnej kierowców w oparciu o przepisy rozporządzenia, jest nie do pogodzenia z zasadniczymi tezami wyroku TK (sygn. akt K 11/15). Ten stwierdził, że przepisy rozporządzenia dotyczącego urzędników nie mogą regulować sytuacji prawnej kierowców w ruchu międzynarodowym.

Wyrok SN z 13 marca 2018 r., sygn. akt I PK 364/16.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.