Ceny paliw spadają (zbyt) wolno

benzyna paliwo
Krajowe rafinerie podniosły marże do poziomu 40 gr na litrze.ShutterStock
27 listopada 2018

Wyraźny spadek cen ropy naftowej na globalnych rynkach nie przekłada się na szybką poprawę sytuacji na stacjach w Polsce.

Cena ropy na giełdzie w Londynie to minimalnie powyżej 60 dol. za baryłkę. W Stanach Zjednoczonych surowiec kosztuje ponad 50 dol. Wczoraj nastąpiło lekkie odbicie, ale i tak od początku października „czarne złoto” straciło na wartości 30 proc.

Dynamicznie wygląda również sytuacja na rynkach paliw. Na rynku ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) litr benzyny kosztuje 1,41 zł – najmniej od lipca 2017 r. – Wartości z holenderskich czy belgijskich rafinerii wyznaczają ceny w Europie, w tym w Polsce. Notowania ARA nie zawierają podatków i marży detalicznej oraz hurtowej, ale przez ostatnie niecałe dwa miesiące spadły już o 70 gr na litrze. Tymczasem cena detaliczna w Polsce obniżyła się tylko o 8 gr – zwraca uwagę Marcin Lipka, główny analityk portalu Cinkciarz.pl.

Według statystyk BM Reflex, średni poziom cen benzyny na polskich stacjach to obecnie 5,05 zł. W gorszej sytuacji są kierowcy tankujący olej napędowy – litr w detalu kosztuje średnio 5,29 zł.

– Postępujący spadek cen ropy, a co za tym idzie hurtowych cen paliw w kraju, pozwala z optymizmem patrzeć na rynek detaliczny. Stopniowo przybywa stacji, na których za litr benzyny płacimy poniżej 5 zł – wyjaśnia Rafał Zywert z firmy analitycznej BM Reflex.

Skoro na światowych rynkach i surowce, i same paliwa tanieją tak znacznie, to dlaczego u nas ich ceny spadły raptem o parę groszy?

3913993-cena-ropy-w-2018-r.jpg
Cena ropy w 2018 r.

Pojawiają się komentarze, że dominujące na naszym rynku państwowe firmy paliwowe, czyli Orlen i Lotos, zaniżały marże przed wyborami samorządowymi, a teraz odbijają sobie ubytek zarobku. Jednak zdaniem eksperta BM Reflex na spadek marż detalicznych, z jakim mieliśmy do czynienia we wrześniu i na początku października, trudno patrzeć wyłącznie z perspektywy wyborów. Jego zdaniem niemal zawsze, kiedy ropa szybko drożeje, wiąże się to z obniżkami marż firm paliwowych, bo pojawia się bariera popytowa. I odwrotnie – kiedy rynek się odwraca, pojawia się przestrzeń do zwiększenia narzutów. Marże w październiku wynosiły po kilka groszy, teraz są dużo większe – przekraczają 40 gr.

Największa w kraju spółka paliwowa, czyli Orlen, przypomina, że sprzedawcy nie kupują ropy i paliw na rynku spot, tylko w kontraktach długookresowych. Ceny hurtowe przekładają się na poziom detaliczny z opóźnieniem. Przy tym obniżkom cen paliw nie sprzyja umocnienie dolara, za którego wczoraj trzeba było zapłacić 3,78 zł – o niemal 7 proc. więcej niż na początku 2018 r. Taka relacja cen walut sprawia, że za produkty denominowane w dolarach w Polsce trzeba zapłacić więcej. Ponadto 60 proc. ceny paliwa to sztywne podatki i opłaty, więc ruchy cen surowców na światowych rynkach nie przekładają się na krajowe stawki nawet w połowie.

Mimo wszystko, jeśli ropa na świecie nie zacznie drożeć, jesteśmy na dobrej drodze do tego, by na Boże Narodzenie na wszystkich stacjach tankować bezołowiówkę taniej niż po 5 zł za litr.

– Jeżeli sytuacja na hurtowym rynku paliw się dramatycznie nie odwróci i niskie ceny się utrzymają, to za dwa–trzy tygodnie średnio powinniśmy płacić za benzynę w granicach 4,50–4,60 zł. – ocenia analityk z Cinkciarz.pl.

Do tego poziomu cenowego daleko jednak właścicielom aut z silnikiem Diesla. Olej napędowy jest średnio o 24 gr na litrze droższy niż benzyny Pb95. – Tak dużej różnicy cen tych dwóch gatunków paliw na stacjach nie obserwowaliśmy jeszcze nigdy w historii – zwraca uwagę Rafał Zywert.

O tym, że diesel drożeje w stosunku do benzyny, pisaliśmy w DGP w październiku. Przesądzają o tym czynniki sezonowe. W okresie jesienno-zimowym rośnie zapotrzebowanie na olej opałowy, który należy do tej samej grupy produktów co diesel. W efekcie, jeśli rynkowe ceny paliw spadają, to ON tanieje wolniej. A jeśli rosną – drożeje szybciej.

Zdaniem ekspertów musimy pogodzić się z faktem, że olej napędowy będzie droższy od innych paliw aż do wiosny. Niemniej, jak twierdzi Marcin Lipka, również on powinien względnie szybko zmierzać do granicy 5,00 zł za litr.

– W przypadku braku spadków cen w okolice tych poziomów będzie można mówić o bardzo poważnym problemie na detalicznym rynku paliw w Polsce – uważa przedstawiciel Cinkciarz.pl. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.