Firma Gazprom przedstawia siebie jako stabilnego dostawcę gazu na rynek europejski. Jednak obecna sytuacja koncernu nie jest tak kolorowa, jak opisuje to jego kierownictwo w ostatnim numerze DGP - mówi Michaił Krutichin analityk firmy konsultingowej RusEnergy.
Pamiętamy, że w przeszłości wielokrotnie dochodziło do zakłóceń dostaw rosyjskiego surowca do Europy. Podłoże problemów nie wykraczało poza sferę sporów politycznych. Pomijając tradycyjne wojny gazowe z Ukrainą, warto wspomnieć o obecnej sytuacji z ukraińskimi magazynami gazowymi. Stoją na wpół puste. W lipcu tego roku znajdowało się w nich ok. 9 mld m sześc. gazu. Tymczasem dla zapewnienia stabilnych dostaw do Europy na wypadek silnych mrozów potrzebnych jest co najmniej 19 mld m sześc. Kijów nie ukrywa, że po prostu nie ma pieniędzy na kupno gazu do swoich magazynów. Nie ma też takiego obowiązku. Tymczasem Gazprom, który gra rolę stabilnego dostawcy, nie spieszy się uzupełnić na własną rękę braki. Sprzeciwia się też dzierżawieniu podziemnych zbiorników przez europejskie firmy. Przyczyna tkwi w polityce. Gazpromowi jest na rękę spychanie winy na Ukrainę i dyskredytacja jej w oczach Europejczyków, gdy dochodzi do zakłóceń z przesyłem gazu do Europy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.