Rozmawiamy z firmami transportowymi, żeby przeszły na samochody napędzane LNG. Jednak one skarżą się na brak infrastruktury do tankowania. My ją możemy postawić, ale musimy mieć odbiorców - mówi w wywiadzie dla DGP Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu.
Planujemy budowę dużego terminalu gazowego, który będzie podłączony do linii hutniczo-siarkowej. Dzięki niemu będziemy mogli przyjmować surowiec z Kazachstanu i Rosji, aby zabezpieczyć dostawy na południe Polski. Koszty budowy terminalu szacujemy na ok. 50 mln zł. Ostateczny wybór miejsca nastąpi za dwa, trzy miesiące. Skłaniamy się ku lokalizacji w Sędziszowie.
Od otrzymania pozwolenia na budowę do momentu uruchomienia terminalu minie ok. półtora roku. Będzie to terminal spełniający najwyższe standardy bezpieczeństwa, w którym zastosujemy najnowsze rozwiązania techniczne. Mamy terminal w Małaszewiczach, który nadal będzie wykorzystywany, tam przeładowujemy gaz ze Wschodu. Mamy również terminal morski w Gdańsku, do którego statkami sprowadzamy surowiec z rejonu Morza Północnego (Norwegia, Szkocja) i z Rosji.
Chcemy nadal rozwijać się na rynku gazu płynnego, więc będziemy inwestować, by pozyskać nowych klientów, także w segmencie luzowym – czyli zbiorników przydomowych. Rozwijamy sieć sprzedaży butli gazowych, ich obsługę przejęliśmy w 2014 r. od Orlenu. Od kilku lat inwestujemy także w instalacje LNG. To duże inwestycje, które budujemy głównie z myślą o dużych przedsiębiorstwach przemysłowych. Mówimy tu o instalacjach od 200 do 1000 ton LNG. Jest ich w Polsce ok. 40, a my w tym roku chcemy tę sieć o kilka powiększyć. Budowa jednej instalacji LNG to koszt ok. 1 mln 300 tys. zł (koszty inwestycyjne, w tym zbiornik kriogeniczny, oraz koszty wykonania instalacji). Dlatego stawiamy je w miejscach, gdzie nie ma jeszcze rozwiniętej sieci gazu ziemnego.
Cały czas jesteśmy otwarci na przejęcia istniejących już sieci. Nie mogę ujawnić, z kim rozmawiamy, ale mogę powiedzieć, że są to firmy, które doszły do wniosku, że nie chcą dalej rozwijać się w segmencie LNG, i myślą o sprzedaży swoich aktywów. My jesteśmy zainteresowani wyłącznie infrastrukturą LNG, bez gazu ziemnego.
Będziemy zadowoleni, jeśli uda się nam dopiąć w tym roku jedną transakcję.
Polska jest jednym z większych i rosnących rynków LPG w Europie i miejmy nadzieję, że będzie rósł dalej. LPG jest bardzo dobrym paliwem, ale głównie dla samochodów osobowych. Dla transportu ciężarowego zdecydowanie lepszym paliwem jest LNG. Dlatego bardzo poważnie myślimy o rozwoju w tym kierunku. Zwłaszcza że unijne plany mówią o stworzeniu tzw. błękitnych korytarzy, czyli infrastruktury do tankowania samochodów ciężarowych LNG zamiast diesla.
Dyskutujemy na ten temat z firmami posiadającymi duże floty samochodów ciężarowych. Chcemy je przekonać, żeby w pewnym zakresie przeszły na tabor, który będzie wykorzystywał LNG. Nie są to jednak proste rozmowy, ponieważ po pierwsze, samochody napędzane gazem LNG są o ok. 20 proc. droższe od diesla, a po drugie, firmy skarżą się na brak infrastruktury do tankowania. My taką infrastrukturę możemy postawić, ale musimy mieć odbiorców. Wierzę, że pierwszym etapem rozwoju takiej sieci może być przekonanie jednej choćby firmy, której będziemy w stanie zapewnić stacje do tankowania, na początku na jej terenie działania.
Oferujemy sprzedaż energii przede wszystkim klientom, z którymi nawiązaliśmy już relacje. Traktujemy to jako usługę komplementarną. W ostatnim roku zwiększyliśmy liczbę klientów dwukrotnie i będziemy rozwijać się także w tym segmencie.
Gaspol w pigułce
Gaspol jest największym w Polsce dystrybutorem gazu płynnego LPG. Surowiec dostarcza przedsiębiorcom oraz konsumentom autogazu, gazu w butlach, a także gazu do zbiorników przydomowych. Udziałowcem Gaspolu jest holenderska spółka SHV Energy, która ma ponad 30 mln klientów w Europie, Azji i Ameryce Południowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu