Inwestorzy krążą wokół Polish Energy Partners od miesięcy, ale w ostatnich tygodniach do gry włączył się gracz najcięższego kalibru. Jak ustaliliśmy, przejęciem PEP zainteresowała się Polska Grupa Energetyczna (PGE). To na polskim rynku energii numer jeden. Z informacji DGP wynika, że doszło już do pierwszych rozmów przedstawicieli obu firm.
Zbigniew Prokopowicz, prezes PEP, nie chciał wczoraj rozmawiać. PGE zaś nie zaprzeczyła, że spółka pozostaje w kręgu zainteresowania koncernu. – Jako największy gracz na rynku przyglądamy się różnym możliwościom biznesowym. O decyzjach dotyczących ewentualnego zaangażowania kapitałowego decydują kryteria ekonomiczne i biznesowe – usłyszeliśmy.
PGE przeczesuje rynek, bo nie radzi sobie z realizacją założeń strategii grupy na lata 2012 – 2035 w segmencie energetyki wiatrowej. Spółka zapisała w niej, że w 2015 r. będzie dysponowała 1000 MW mocy w lądowych farmach wiatrowych. Do realizacji tego potrzeba jeszcze ok. 900 MW. Dziś w portfelu ma zaledwie dwie farmy o łącznej mocy 78 MW, a w najbliższych planach jest otwarcie tylko elektrowni w Żurominie o mocy 60 MW.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.