Autopromocja

PGNiG będzie sprzedawał rosyjski gaz na Ukrainę. Zamiast Gazpromu

Ukraina chce się uniezależnić od Gazpromu
Ukraina chce się uniezależnić od GazpromuDziennik Gazeta Prawna
24 września 2013

Kijów ograniczył import surowca z Rosji i szuka nowych kierunków zaopatrzenia. Słabnącą pozycję Gazpromu zamierza wykorzystać PGNiG. Będzie sprzedawało paliwo na Ukrainę.

Do tej pory Polska gaz ze Wschodu wyłącznie importowała. W ciągu kilku miesięcy to się jednak zmieni. Na Ukrainę z Polski co roku płynąć będzie nawet 1,7 mld m sześc., wartego niemal 700 mln dol. – dowiedział się DGP. To ilość odpowiadająca ponad 2 proc. zapotrzebowania na paliwo naszych wschodnich sąsiadów i aż 11 proc. zużycia w Polsce. Jak ustaliliśmy, o dostawy bić się chce kilka firm, w tym m.in. niemieckie RWE oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.

Polskę z Ukrainą łączy kilka gazociągów. Do niedawna wszystkie wykorzystywane były do importu surowca ze Wschodu, m.in. w ramach kontraktu jamalskiego z Gazpromem. Teraz część z nich posłuży do przesyłu gazu w drugą stronę – na Ukrainę. Nasi wschodni sąsiedzi chcą ograniczyć dostawy od Gazpromu. Zamiast oczekiwanych przez Moskwę co najmniej 41,6 mld m sześc. w tym roku odbiorą jedynie 18 mld m sześc. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz twierdzi, że surowiec kupowany od Rosjan jest za drogi. Szuka więc nowych kierunków zaopatrzenia. Jednym z nich jest Polska.

Ukraińcy płacą Gazpromowi ok. 430 dol. za 1000 m sześc. Ceny w Polsce są na poziomie nieco ponad 400 dol. (gaz importowany z Rosji), ale w efekcie liberalizacji rynku gazu będą spadać. Jak twierdzą eksperci, z pewnością większość wysyłanego na Ukrainę surowca stanowić będzie reeksport, to znaczy, że na Ukrainę dostarczany będzie gaz zaimportowany z Rosji. PGNiG może jednak sprzedawać także surowiec z własnych złóż. Jego produkcja jest znacznie tańsza (100–120 dol./1000 m sześc.).

W PGNiG nie ukrywają, że w sytuacji gdy na skutek liberalizacji polskiego rynku gazu koncern będzie tracić w nim udziały, szansą jest wyjście z paliwem za granicę. – Zależy nam na dywersyfikacji geograficznej i ekspansji poza rynek macierzysty – przyznaje Andrzej Janiszowski, wicedyrektor departamentu handlowego PGNiG. Uruchomione jesienią zeszłego roku połączenie Hermanowice – Drozdowicze w tym kontekście jest atrakcyjną alternatywą.

Jeszcze w tym roku Gaz-System, który zarządza siecią przesyłową, ogłosi aukcje na dostęp do gazociągu Hermanowice dla firm zainteresowanych dostawami na Wschód. Chętnych raczej nie zabraknie. – Moce gazociągu momentalnie zostaną wypełnione – nie ma wątpliwości Janiszowski.

Już w tej chwili wykorzystywane są zresztą w 50 proc. – Od początku roku z Polski na Ukrainę przesłano ponad 763 mln m sześc. gazu – wyjaśnia Małgorzata Polkowska, rzeczniczka Gaz-Systemu. To siedem razy więcej niż wyniósł cały polski eksport gazu w latach 2009–2011 (sprzedawaliśmy głównie poprzez lokalne gazociągi na naszej zachodniej granicy).

Z gazociągu w Hermanowicach korzystają trzy firmy. – Nie możemy zdradzić ich nazwy. To tajemnica kontraktu – zastrzega Polkowska.

Jak ustaliliśmy, jedną z nich jest RWE, który jest jednym z liczących się – po Gazpromie – dostawców na Ukrainę.

PGNiG jest już obecne na Ukrainie – jest bowiem udziałowcem spółki Dewon, która wydobywa ze złóż na Ukrainie i sprzedaje lokalnym odbiorcom. PGNiG nie chciał nam zdradzić, o jakie ilości gazu chodzi. Wcześniej mówiło się, że Dewon miałby wydobywać nawet 1 mld m sześc. rocznie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.