W toczącym się od ponad roku przetargu na przebudowę linii Rail Baltica z Białegostoku do Ełku mamy następne niespodziewane rozstrzygnięcie. Po wykluczeniu najtańszego konsorcjum Mirbud – Torpol teraz Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że trzeba także odrzucić ofertę drugiego w kolejności Budimeksu.
Przetarg na gruntowną przebudowę linii Ełk – Białystok od kilku miesięcy wzbudza ogromne emocje, bo wiąże się z głośnymi protestami firm. Jest też wybitnym przykładem postępowania sparaliżowanego przez kolejne odwołania i długie ich rozpatrywanie. Choć na jesieni spółka PKP Polskie Linie Kolejowe jako zwycięzcę wskazało najtańsze konsorcjum Mirbud- Torpol, które za roboty chciało 4 mld 566 mln, to już po kilku tygodniach Krajowa Izba Odwoławcza nakazała odrzucić tę ofertę. To był efekt protestu drugiego w kolejności Budimeksu, który skarżył się, że konsorcjum Mirbudu w trakcie postępowania nie przyznała się, ze kilka lat temu zapłaciło karę środowiskową w wysokości 15 tys. zł.
W przetargu na tory do Ełku odwołanie za odwołaniem
Część komentatorów zwracała uwagę, że tak niska kara nie powinna wpływać na losy przetargu wartego kilka mld zł. Spóła PKP Polskie Linie Kolejowe w kolejnym kroku wybrała zatem jako zwycięzcę ofertę Budimeksu, która była droższa o ponad 400 mln zł. Konsorcjum Mirbudu nie zgadza się jednak z tym rozstrzygnięciem i wyrok KIO zaskarżyło do sądu.
Tymczasem doszło właśnie do kolejnego zwrotu akcji. KIO dzisiaj nakazała także odrzucić ofertę Budimeksu. Stało się tak po skardze trzeciego w kolejności konsorcjum z firmą Track -Tec na czele. KIO przyznała rację skarżącym, którzy argumentowali, że Budimex w sposób niewystarczający zastosował proceder tzw. self cleaningu. W zeszłym roku KIO przy okazji przetargu Polskich Sieci Elektroenergetycznych na budowę linii 400 kV. uznała, że oferty Budimeksu były składane w warunkach czynu nieuczciwej konkurencji.
W przetargu PSE doszło do zmowy cenowej?
Chodziło o to, że w różnych zadaniach jednego postępowania startowały inne firmy z grupy Budimex. W efekcie było podejrzenie, że może dochodzić do zmowy cenowej. W ramach procedury self cleaningu firma powinna udowodnić, że w kolejnych postępowaniach nie będzie dochodzić do tego typu praktyk. Zapewnienie miało nie przekonać KIO. Skutek jest taki, że teraz w wielkim przetargu na przebudowę torów z Białegostoku do Ełku ważna jest dopiero trzecia oferta, którą złożyło konsorcjum Track-Tec, Unibep i Pomorskiego Przedsiębiorstwa Mechaniczno-Torowego. To oznacza jednak, ze PKP PLK musiałaby zapłacić za roboty jeszcze więcej – ponad 5,2 mld zł. To jednak jeszcze nie koniec sporu. Trzeba czekać m.in. na decyzję sądu w sprawie odwołania Mirbudu, który nie zgadza się z odrzuceniem jego oferty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu