Deficyt w tegorocznym budżecie wzrośnie o 9–10 mld zł – szacują ekonomiści. To jednak tylko wersja minimum. Bo ubytek w dochodach może być znacznie większy i wynieść nawet 27 mld zł.
Kierowane przez Jacka Rostowskiego Ministerstwo Finansów powinno już szukać co najmniej 9 mld zł. Tyle zabrakłoby, gdyby tegoroczny budżet napisać jeszcze raz na podstawie ostatnich rządowych prognoz gospodarczych. Mirosław Gronicki, były minister finansów, który wyliczył ten ubytek, tłumaczy, że taki musi być skutek niższego tempa wzrostu gospodarki (1,5 proc., a nie 2,2 proc., jak zakładał rząd, tworząc ustawę) i niższej inflacji (1,6 proc. zamiast 2,7 proc.). Jednak zdaniem byłego szefa resortu dziura w państwowej kasie będzie znacznie większa i dochody w całym roku mogą być nawet o 27 mld zł niższe, niż przewiduje ustawa.
Żeby deficyt wzrósł „tylko” o 9–10 mld zł, czyli do 44–45 mld zł, Ministerstwo Finansów musi załatać przynajmniej część gigantycznego ubytku w dochodach pieniędzmi z innych źródeł lub wypychaniem części wydatków poza budżet centralny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.