Autopromocja

Bielecki: Grecja potrzebuje swojego Balcerowicza

Jędrzej Bielecki
Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu życie gospodarcze światDGP
21 maja 2012

Jeśli uwarunkowania kulturowe są odpowiedzialne za dramat, jaki przeżywa dziś Grecja, to tylko w minimalnym stopniu. Problem ma charakter polityczny. Za rządów Andreasa Papandreu w latach 80. i pierwszej połowie lat 90. XX w.

Grecy uwierzyli, że zamożność kraju można zbudować na kredytach. To zgubne przekonanie umocniła w nich jeszcze pierwsza dekada przynależności kraju do unii walutowej. Zbyt niskie, jak na warunki Grecji, stopy procentowe oferowane przez Europejski Bank Centralny (EBC), a także zaangażowanie na ogromną skalę niemieckich i francuskich banków komercyjnych spowodowały, że niemal każdy mieszkaniec kraju mógł liczyć na korzystne pożyczki. Bonanza trwała.

Niemcy poszły inną drogą. Reformy przeprowadzone na początku tego wieku przez kanclerza Gerharda Schroedera były brutalne. W ich wyniku ograniczono przywileje socjalne, a rozpiętość w dochodach stała się o wiele większa niż w sąsiedniej Francji. W połączeniu ze wstrzemięźliwością rewindykacji płacowych związków zawodowych umożliwiło to poprawę konkurencyjności gospodarki. Niemcy okazali się cierpliwi. Efekty polityki zaciskania pasa pojawiły się bowiem dopiero 10 lat po rozpoczęciu reform.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.