Jeśli uwarunkowania kulturowe są odpowiedzialne za dramat, jaki przeżywa dziś Grecja, to tylko w minimalnym stopniu. Problem ma charakter polityczny. Za rządów Andreasa Papandreu w latach 80. i pierwszej połowie lat 90. XX w.
Grecy uwierzyli, że zamożność kraju można zbudować na kredytach. To zgubne przekonanie umocniła w nich jeszcze pierwsza dekada przynależności kraju do unii walutowej. Zbyt niskie, jak na warunki Grecji, stopy procentowe oferowane przez Europejski Bank Centralny (EBC), a także zaangażowanie na ogromną skalę niemieckich i francuskich banków komercyjnych spowodowały, że niemal każdy mieszkaniec kraju mógł liczyć na korzystne pożyczki. Bonanza trwała.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.