Bugaj: A może druga prędkość? But w drzwiach do strefy euro to nie jest jedyny scenariusz dla Polski w Europie

Ryszard Bugaj
Ryszard Bugaj, ekonomista, profesor PANNewspix / WOJCIECH GRZEDZINSKI
20 listopada 2012

Mimo nowej fali optymizmu nie można chyba przesądzić, czy strefa euro utrzyma się definitywnie. Perturbacje ostatnich lat empirycznie potwierdziły niektóre fundamentalne wątpliwości.

 Wbrew rozpowszechnionemu poglądowi podstawowe źródło kłopotów to nie są szaleństwa rządów, które bez opamiętania powiększały dług poszczególnych krajów. Dotyczy to tylko Grecji i pewnie Włoch. W pozostałych krajach europejskich przed kryzysem dług był – owszem – znaczny, ale akceptowany przez rynki, co znajdowało wyraz w umiarkowanej raczej cenie pożyczanego pieniądza. Zmieniło się to w ostatnich trzech latach. Przyczyną był kryzys. Rządy nieomal bez wyjątku zdecydowały się więc na ratowanie zagrożonych banków i pompowanie popytu. W rezultacie nierównowaga z sektora prywatnego przelała się do sektora finansów publicznych. Jednak gdyby tego nie zrobiono, prawie na pewno doszłoby do paniki bankowej i głębokiej recesji. Przestrzeganie normy limitu deficytu finansów publicznych na poziomie 3 proc. PKB było po prostu niemożliwe i niecelowe. Nie mógłby tego zrobić nawet europejski rząd, gdyby istniał. Jest więc wysoce wątpliwe, czy jego stworzenie w przyszłości zabezpieczy Europę przed kryzysem.

Niektórzy uważają, że w gospodarce rynkowej powstaje strukturalny niedobór popytu. Popyt więc musi być uzupełniany przez ekspansję pieniężną albo odpowiednio wysokie wydatki państwa. Wydaje się, że w obydwu przypadkach sprzyja to nierównowadze. Ale ryzyko nadmiernej ekspansji pieniężnej jest szczególnie wysokie, gdy jeden system pieniężny stosowany jest w kilku krajach realnie się od siebie różniących. Chodzi nie tylko o często dyskutowaną kwestię tzw. asymetrycznych szoków, lecz także, a może przede wszystkim o wysokie ryzyko oderwania ceny pieniądza od procesów oszczędzania. Eliminacja kursu walutowego sprzyja oderwaniu standardów opłacalności inwestowania od konkurencyjności krajowej gospodarki, a finansowanie inwestycji staje się niezależne od podaży krajowych oszczędności. Te właśnie okoliczności sprzyjały chyba powstaniu spekulacyjnych bąbli na rynkach nieruchomości kilku krajów Unii.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.