Unia nie dopłaci do lokomotyw spalinowych. Co to oznacza dla odradzającej się polskiej siatki połączeń?

Bruksela nie dopłaci już do pociągów spalinowych. To może pchnąć regionalne spółki w kierunku kupna używanych składów kolejowych, byle tylko móc dalej rozwijać lokalną sieć połączeń.

Liderem w przywracaniu ruchu na nieczynnych lokalnych liniach kolejowych jest Dolny Śląsk. W najbliższym czasie pociągi mają wrócić na trasy do Karpacza czy Stronia Śląskiego, reaktywowano już połączenia kolejowe m.in. do Trzebnicy, Jakuszyc, Bielawy i Świeradowa-Zdroju. Podobnym tropem chcą iść także inne samorządy, m.in. Wielkopolska i Mazowsze. Problem polega jednak na tym, że w niemal wszystkich przypadkach reaktywowane trasy to linie, które nie zostały zelektryfikowane. A Unia, która wdraża Europejski Zielony Ład, nie dofinansowuje już zakupu pociągów spalinowych. W grę wchodzą więc pociągi bateryjne lub wodorowe. – Kraje, które przestawiają się na zakupy takich pociągów, np. Niemcy, mają różne doświadczenia w tym zakresie. Są problemy z terminowym dostarczeniem pojazdów czy ze stacjami ładowania wodoru – mówi Karol Trammer z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”.

Pozostało 73% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.