Parafowanie w piątek umowy stowarzyszeniowej Unia Europejska – Ukraina nie jest gwarancją prozachodniego kursu Kijowa. Nie daje też pewności, że na wolność wyjdą była premier Julia Tymoszenko i ataman pomarańczowej rewolucji oraz były szef MSW Jurij Łucenko.
Dokument ma jednak z punktu widzenia Polski znaczenie strategiczne. 30 marca minister Radosław Sikorski w końcu będzie mógł się pochwalić realnym sukcesem, znacznie większym niż udostępnienie polskiej telewizji w pokojach berlińskich hoteli. Bo parafowanie umowy jest w dużej mierze zasługą polskiej dyplomacji i polskich lobbystów w Parlamencie Europejskim. Podobnie zresztą jak szykowane wysłanie Polaka do Kijowa na unijnego ambasadora, o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.